Początek sezonu nie rozpieszczał nas pod względem pogody. MTB Trophy, Szczawnica, Nałęczów i wiele innych maratonów rozgrywanych było w (delikatnie mówiąc) niesprzyjających warunkach pogodowych.
Po takim wyścigu potrzeba sporo czasu i energii, aby doprowadzić rower do stanu, w którym znów będzie nadawał się do jazdy. Ale jak to zrobić żeby nie wyrządzić więcej szkody niż pożytku? Zacznijmy od początku.
Mycie myjką ciśnieniową
Wiem, że nie da się tego uniknąć, szczególnie gdy błoto dostało się we wszystkie możliwe miejsca, albo już mocno zaschło na rowerze. Kilka podstawowych rzeczy: staraj się nie kierować strumienia wody bezpośrednio na miejsca, w których woda może dostać się do łożysk i je uszkodzić. Myjąc napęd uważaj na miski środka suportu, bez obaw za to możesz umyć korbę i zębatki. Podobnie w przypadku kasety myjemy zębatki, a nie łożyska piasty. Ma to szczególne znaczenie, gdy obracamy korbami żeby lepiej umyć łańcuch i napęd. Jeżeli wtedy strumień jest skierowany na uszczelniacze w piaście lub na środek suportu, to woda ma większą szansę dostać się do łożysk. Kolejnym komponentem jest amortyzator. Nie kierujmy wody od góry na golenie, raczej opłuczmy tylko całość z boku, żeby pozbyć się błota, a newralgiczne miejsca umyjmy używając szmatki lub szczotki. Używając myjki ciśnieniowej pamiętajmy, że duże ciśnienie w połączeniu z błotem może prowadzić do matowienia lakieru na ramie i innych częściach. Siodełko też jest wrażliwe na błoto i wodę z myjki. Dla poprawienia efektywności i jakości mycia polecam jeszcze dwie rzeczy.
Wiem, że na zawodach nieraz trudno jest to zrobić, ale w domu zawsze możesz to wykonać zanim pójdziesz na myjkę, poza tym dla chcącego nic trudnego. Wykorzystaj środki do mycia łańcucha i roweru. Ja proponuje następujące. Bike Wash i Speed Clean firmy Finish Line. Pierwszym pryskamy ramę, amortyzator i kierownicę, drugim cały napęd od łańcucha przez zębatki i przerzutki. Robimy to przed myciem roweru. Zabieg ten powoduje zmiękczenie błota na ramie i częściach. Odtłuszczacz natomiast rozpuszcza pozostałości smarów i wszelaki brud na zębatkach i kółeczkach przerzutki. Następnie myjemy rower. Daje to dużo lepsze efekty, niż samo mycie myjką.
Podsumowując: starajmy się opłukać rower, a nie walić wodą w niego jak w płonący śmietnik. Obmyjmy błoto zaczynając od góry schodząc w dół. Nie kierujmy strumienia wody na łożyska.
Konserwacja i smarowanie
Umycie roweru myjką to dopiero początek zabawy. Pamiętajmy żeby po umyciu zabezpieczyć napęd na czas transportu. Dobrą opcją jest Teflon Plus w sprayu. Nanosimy go na łańcuch i przerzutki. Zabezpieczy to napęd przed korozją. Teraz możemy spakować rower do samochodu albo na bagażnik.
Resztę czynności możemy wykonać już w domu. Nie oszukujmy się, po takim wyścigu czeka nas, albo serwis, do którego oddamy rower, jeszcze sporo pracy. Nasz bike generalnie jest już czysty, można dla lepszego efektu przetrzeć ramę i części szmatką, na którą nanosimy Bike Wash’a lub Showroom’a (zapewnia połysk i idealną ochronę). Tak przygotowany rower gotowy jest do smarowania. Jeżeli wyścig był naprawdę błotny, to może okazać się, że trzeba wymienić pancerze i linki. Najbardziej na zabrudzenie narażony jest pancerz tylnej przerzutki. Po kontroli pancerzy lub ich ewentualnej wymianie smarujemy łańcuch. Po mocnym myciu myjką najlepiej użyć smaru Finish Line Cross Country, który nanosimy starannie na każde ogniwo. Nie obawiajmy się, Teflon Plus, którym posmarowaliśmy po myciu stworzył powłokę, na którą możemy nanieść nowy smar. Następnie robimy kilka obrotów korbą, lub krótką rundkę. Gdy smar jest już dobrze rozprowadzony, wycieramy nadmiar szmatką. Jest to bardzo ważne, gdyż nadmiar smaru powoduje szybkie zabrudzenie całego napędu.
Wszystkie ruchome części przerzutki przedniej i tylnej smarujemy smarem Finish Line Teflon Plus, podobnie jak w przypadku łańcucha zbieramy nadmiar szmatką. Warto również sprawdzić stan hamulców oraz amortyzatora. Na golenie amortyzatora można nanieść niewielką ilość samaru teflonowego lub specjalnego smaru Stanchion Lube.
Pamiętajmy o tym, że rower po ciężkim błotnym maratonie potrzebuje dużo pracy i serca, żeby doprowadzić go do stanu używania. Po kilku błotnych wyścigach warto oddać swój sprzęt w ręce specjalistów. Serwis amortyzatora, kontrola łożysk czy wymian linek, to rzeczy, których nie unikniemy, a zrobione dobrze wydłużą żywotność komponentów i sprawią, że rower będzie pracował jak nowy.
Paweł Wiendlocha
|