Już niebawem w Canberrze odbędą się Mistrzostwa Świata w kolarstwie górskim. Zapytaliśmy więc Maję Włoszczowską o to, z jakimi nadziejami wybiera się do dalekiej Australii.
MTBnews.pl: Już niedługo Mistrzostwa Świata cross country, z jakimi nadziejami jedziesz do Canberry?
Maja: Oczywiście mając na swoim koncie już dwa srebrne medale Mistrzostw Świata, srebro Igrzysk Olimpijskich i tegoroczne złoto Mistrzostw Europy celować mogę tylko w jeden wynik... Tęczową koszulkę w swojej karierze założyłam tylko raz - wygrywając Mistrzostwa Świata w maratonie. Nigdy jednak nie wygrałam XC i to jest moim wielkim marzeniem. Wierzę, że jestem w stanie je spełnić. Jestem jednak również realistką i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że poziom kobiecego kolarstwa górskiego jest w tej chwili niesamowicie wysoki i wyrównany. Już w tym roku na najwyższym stopniu podium Pucharów Świata i ME stawało 6 różnych zawodniczek, a nie było jeszcze wśród nich Kalentievy, Spitz i Premont! Aby walczyć zatem o złoto, czy w ogóle o medal w Canberrze, trzeba nie tylko trafić ze szczytem formy ale mieć też mnóstwo szczęścia. Mam nadzieję, że będę miała i jedno i drugie.
 |
 |
MTBnews.pl: Jakbyś na podstawie obserwacji z zawodów Pucharu Świata oceniła swoje konkurentki?
Maja: Na pewno znacznie swój poziom podwyższyły Elisabeth Osl i Lene Byberg. Obie mają wielkie szanse na końcowe zwycięstwo w Pucharze Świata, czego myślę nikt nie obstawiałby przed sezonem. Pewnym rozczarowaniem można nazwać 10 miejsce Osl na Mistrzostwach Europy, ale to chyba jej jedyny gorszy występ w tym sezonie. Stale wysoki poziom prezentują Kalentieva, Fullana, Spitz i Pendrel. Słabszy sezon ma zwyciężczyni ubiegłorocznego Pucharu Świata Marie Helen Premont, jednak to zdecydowanie za wcześnie by spisywać ją na straty.
MTBnews.pl: Co sądzisz o Chinkach, których przedstawicielka wpadła na dwie imprezy w Europie, zrobiła rekonesans wśród rywalek i więcej się nie pojawiła. Czy one w Australii mogą Was zaskoczyć?
Maja: Po Ren Chenguan możemy spodziewać się wszystkiego, będzie ona czarnym koniem tej imprezy. Przeważnie gdy Chinki pojawiają się po dłuższej przerwie są o dwie klasy lepsze od całej reszty i wygrywają z olbrzymią przewagą. Inaczej było jednak podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, co było wielkim zaskoczeniem. Obawiałam się, że zabiorą one złoto i srebro, a reszcie pozostanie walka o brąz, tymczasem najlepsza Chinka była „dopiero” piąta. Mam nadzieję, że podobnie będzie w Australii.
MTBnews.pl: Oczywiście wszyscy wierzymy w powtórkę z ME, ale jeśli nie Maja Włoszczowska, to która z zawodniczek może zostać Mistrzynią Świata? Proszę o Twoje typy.
Maja: Moim zdaniem najgroźniejsze będą: Spitz, Fullana, Kalentieva i Pendrel. Wielki znak zapytania przy Chenguan.
MTBnews.pl: Na koniec, którego wylatujecie do Australii i w jakim składzie?
Maja: Wylatujemy 25 sierpnia w składzie: elita kobiet - Maja Włoszczowska, Magda Sadłecka (obie CCC Polkowice), Ania Szafraniec (JGB2), U23 kobiety - Ola Dawidowicz (CCC Polkowice), Paula Gorycka (DEK Meble Korona Kielce), U23 panowie - Piotr Brzózka (JGB2), Marek Konwa (Team Utensilnord). Pod kątem wyścigu drużynowego: Marcin Karczyński – elita, Emanuel Piaskowy lub Maciej Adamczyk - junior (w tym tygodniu trener zdecyduje, który z tych dwóch panów poleci do Australii).
|