MTBnews.pl

Start arrow Sprzęt arrow Mini testy arrow Kask prawie idealny
Kask prawie idealny Email
03.10.2009.
Kask rowerowy Giro ProlightNa rynku są setki kasków kolarskich, bardziej lub mniej udanych. Ale czy jest możliwość wyprodukowania modelu idealnego? Po tym co zaprezentowała firma Giro, wydaje się to realne.

W połowie lipca pisaliśmy o najnowszym wyczynowym kasku Giro, który zadebiutował na tegorocznym Tour de France. Minęły dwa miesiące i już polski importer podesłał nam ten model do testów. Prolight swoją premierą zrobił na rynku spore zamieszanie. Giro, znany z produkcji kasków mocnych, wygodnych, ale niezbyt lekkich, nagle postanawia uczestniczyć w wyścigu „zbrojeń” i dołączyć do firm posiadających w swoim katalogu kask ważący poniżej 200g. Wejście do tego elitarnego grona okazało się strzałem w dziesiątkę.

Pierwsze wrażenia kontaktu z Prolightem można skwitować krótko – szok! Biorąc do ręki tą skorupę nie można uwierzyć, że się trzyma kask kolarski. Ona po prostu nic nie waży. Pierwsze pytanie jakie się nam zrodziło, to czy przysłali nam kask, czy atrapę z targów Eurobike. Po rozwianiu tych wątpliwości postanowiliśmy baczniej się jemu przyjrzeć, zanim wyruszymy w teren. Konstrukcja wydaje się być dość solidna, grubość skorupy jest na porównywalnym poziomie z kaskami ważącymi ponad 300g. Skąd więc ta lekkość? Projektanci w sprytny sposób przyoszczędzili trochę tu, trochę tam i w sumie dało to nam 174 gramów. Tak, to nie pomyłka, kask waży właśnie tyle w rozmiarze M. Aż strach pomyśleć ile waży rozmiar S!

Kask rowerowy Giro Prolight Kask rowerowy Giro Prolight
Kask rowerowy Giro Prolight Kask rowerowy Giro Prolight

Czemu w ogóle kask powinien być aż tak lekki? Jaką różnice robi te kilkadziesiąt gramów? Jeśli po wielogodzinnej jeździe na rowerze, szczególnie w wyboistym terenie odczuwacie bóle karku, to po części ich przyczyną jest właśnie masa kasku.

Prolight ma wyścigowy kształt, przypominający agresywną sylwetką inne wyczynowe modele tej firmy. Do tego wykonany jest bardzo estetycznie, jak na Giro przystało. Widać, że projektanci przyłożyli się do swojej pracy. Warto podkreślić, że każda część ożebrowania pokryta jest plastikiem. Brak w nim gołych fragmentów styropianu, więc na tym elemencie konstrukcji projektanci nie oszczędzali. Prolight ma 25 otworów wentylacyjnych i odpowiednio wyprofilowane wewnętrzne kanały, które mają odprowadzać ciepłe powietrze. Tu zauważyliśmy pierwszą oszczędność. Główne ożebrowanie idące od przodu do tyłu jest grube i solidne. Żebra poprzeczne są znacznie cieńsze. W ten sposób wewnątrz skorupy powstały kanały wentylacyjne, które działają perfekcyjnie. W czasie jazdy głowa chłodzona jest w sposób wręcz wzorowy. Wnętrze wyściełają wkładki, które są wykonane z bakteriostatycznego materiału, można je prać w pralce.

Kask rowerowy Giro Prolight

Jest to dość głęboka konstrukcja, dlatego idealnie trzyma się na głowie. Prolight nie ma tradycyjnej regulacji, ale sprawuje się bez zarzutów. Obwód paska okalającego głowę reguluje się z boku kasku. Jest to stosowany powszechnie system trzech otworów, a regulacja odbywa się poprzez wpięcie paska do odpowiedniego otworu. Z tyłu model ten nie posiada pokrętła regulującego i to kolejny element, na którym zaoszczędzono kilkanaście gramów. W miejsce pokrętła wstawiono elastyczną taśmę, która w połączeniu z paskami okalającymi głowę (biegną jedynie z boku) zapewnia stabilność kasku na głowie. Pomysł ten nie jest nowy, używała go przed laty w swoich topowych modelach firma Rudy Project. Patent jest naprawdę dobry i lekki, więc tym bardziej się dziwimy, że nikt tego przez dłuższy czas nie stosował. Gumka przylega idealnie, dzięki czemu kask dobrze trzyma się na głowie. Nawet bez zapięcia bocznych pasków można nim potrząsać głową w dół i skorupa nie spadnie. Kolejnym elementem, na którym widać spore oszczędności na masie są paski boczne, zapinane pod brodą. Zapięcie jest standardowe, ale sam materiał pasków już nie. Są to bardzo cienkie i niezwykle lekkie „wstążki”. Początkowo budzą mieszane uczucia, ale gdyby się nad tym lepiej zastanowić, to przecież przy tak dokładnym dopasowaniu kasku do głowy, pełnią one rolę wspomagającą i nie muszą mieć odporności na zerwanie w okolicach kilkuset kilogramów. Mają jedynie przytrzymać kask na głowie w czasie upadku i do tego ich wytrzymałość zupełnie wystarczy. Naszym zdaniem taki rodzaj pasków bocznych będzie niebawem standardem. Kask, jak na super lekki model przystało, nie jest wyposażony w opcjonalny daszek, ani w siateczkę na owady.

Kask rowerowy Giro Prolight

Podsumowanie
Nasze wymagania co do kasków są bardzo duże, dlatego ciężko nas w 100% zadowolić. Mając do czynienia ze sporą liczbą modeli różnych firm, nie znaleźliśmy do tej pory kasku idealnego. Giro Prolight powalił nas na kolana. To prawie ideał - lekki, komfortowy i estetycznie wykonany. Jedyna wątpliwość jaka nas czasem nawiedzała, to czy jest wystarczająco mocny. W końcu po to w ogóle nakładamy kaski – żeby odpowiednio chroniły nasze głowy. Tego akurat nie chcieliśmy testować, bo żal było nam rozstawać się z tym modelem, poza tym musielibyśmy zniszczyć co najmniej kilka innych kasków w celach porównawczych. Jednak najnowsze dzieło Giro w ogóle nie znalazłoby miejsca na sklepowych półkach, gdyby wcześniej nie uzyskało odpowiednich certyfikatów bezpieczeństwa, które wydawane są po przejściu przez kask serii testów wytrzymałościowych. Więc spokojnie można go używać w ciężkim terenie.

Dane techniczne:
25 otworów wentylacyjnych
3 rozmiary: S ( 51-55 cm), M (55-59 cm), L (59-63 cm)
4 wersje kolorystyczne: biały/srebrny; czarny/carbon; niebieski/czarny; czerwony/czarny
Masa: 174 g. w rozmiarze M
Cena: jeszcze nieznana 599,9 zł
Dostępność: wiosna 2010

Dystrybutor: Bikeman

 
 
Garneau

MTBnews.pl na:

Youtube - Kanał MTBnews.pl

 

Facebook - MTBnews.pl

 

Prawa autorskie zabezpieczone przez system Copyscape.

Joomla Templates by JoomlaShack