Dariusz Sawicki, jeden z najlepszych w kraju zawodników w maratonach 24godzinnych, postanowił zrobić sobie dłuższą przerwę od startów. Plany wyjazdu na MŚ do Australii zostały zamienione na ślub.
MTBnews.pl: Słyszałem, że spore zmiany zaszły w twoim życiu?
Darek: Tak, w tym roku z moją dziewczyną postanowiliśmy założyć rodzinę i 24 października odbył się nasz ślub.
MTBnews.pl: Jak czujesz się w nowej roli męża, a niedługo być może ojca?
Darek: Czuję się bardzo dobrze. Jeszcze czasami trudno mi uwierzyć że zostałem „mężem”, ale widok obrączki na palcu przypomina mi, że to prawda. W roli ojca trudno się postawić, bo dziecka jeszcze się nie spodziewamy, ale mam nadzieję że niedługo to się zmieni.
MTBnews.pl: Co zatem z planami wyjazdu na MŚ do Australii?
Darek: No właśnie, gdy dowiedziałem się, że Mistrzostwa Świata Solo 24h zostały przeniesione do Australii, pomyślałem, że to realny temat. Jednak w zaistniałej sytuacji muszę tak daleką podróż odłożyć w czasie. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wystartuje w tak ważnej imprezie.
MTBnews.pl: Po zdobyciu brązowego medalu w kat. 25-30 na MŚ Solo 24h w Kanadzie rok temu odpuściłeś w tym sezonie starty zagraniczne, dlaczego?
Darek: Wyścigi Solo 24 są dość wyczerpujące i wymagają dużo więcej czasu na regenerację od „typowych” maratonów, a właśnie tego czasu bardzo mi brakuje. W związku z tym po jednym starcie 24h raczej nie wybieram się na następny taki wyścig w sezonie. 2 lata temu zająłem drugie miejsce na Mazovii 24h i chciałem przed następnym wyjazdem zagranicznym poprawić ten wynik i zebrać doświadczenie, którego trochę mi brakuje w tego typu wyścigach. Tegoroczna Mazovia 24 okazała się sukcesem mojego sezonu. Jestem bardzo zadowolony z pierwszego miejsca, które tam zająłem, tym bardziej, że w połowie wyścigu bardzo rozbolało mnie kolano, prawie uniemożliwiając dalszą jazdę. Do mety dojechałem tylko siłą woli.
MTBnews.pl: Jakie plany sportowe masz na najbliższe lata?
Darek: Już po pierwszych startach w tym sezonie, głównie wyjazdowych, doszedłem do wniosku, że chciałbym trochę odpocząć od wyścigów. Praca zawodowa wystarczająco męczy, aby zabrakło ochoty do treningów, a jak do tego dojdą starty w wyczerpujących maratonach, to okazuje się, że doba jest za krótka. Po kilku latach takiego trybu życia uznałem, że przynajmniej na rok, może dwa, odpuszczę ściganie. Pewnie pojawię się czasem na lokalnych wyścigach, ale możliwe, że tylko jako kibic. W tej przerwie chciałbym więcej czasu spędzać z rodziną, którą dopiero co założyłem.
|