|
31.01.2010. |
Nasza srebrna medalistka olimpijska z Pekinu, która uległa nieszczęśliwemu wypadkowi tuż przed Mistrzostwami Świata w Canberrze, musiała poddać się ponownemu zabiegowi.
Ostatnio kilka osób szukało mnie na trasach biegowych w Jakuszycach – pisze Maja Włoszczowska na swojej stronie internetowej, - tymczasem niestety zmuszona byłam zrobić małą przerwę w treningach. Po moim australijskim wypadku, mimo świetnej roboty tamtejszych chirurgów, nie wszystkie rany zagoiły się tak jak należy i niezbędna była poprawka przy użyciu skalpela. A że po dwóch tygodniach ciężkich treningów obecny tydzień i tak miał być nieco luźniejszy, postanowiłam załatwić to co nieuniknione.
Z tego miejsca wielkie podziękowania dla szpitala EuroMediCare we Wrocławiu za świetną opiekę, Pani doktor Hanny Gerber za sprawną operację oraz dla Pani Katarzyny Ciszewskiej za szybką organizację mojego zabiegu.
MTBnews.pl: Jak czuje się po zabiegu i kiedy planujesz wznowić treningi?
M.W.: Już trenuję. W czwartek ściągnęłam szwy (a raczej zrobiła to wspominana Pani dr Hanna Gerber) i obecnie jestem na zgrupowaniu z moimi koleżankami z CCC Polkowice w Zakopanem, gdzie biegamy na nartach, jeździmy na rowerach i ćwiczymy na siłowni, sali gimnastycznej i basenie.
MTBnews.pl: Jakie są plany na najbliższe miesiące?
M.W.: Plany są takie, że 14 lutego lecimy na zgrupowanie wysokogórskie, później 13 marca pierwszy start w Izraelu, a następnie wyścigi szosowe we Włoszech. Pierwszy start w Polsce na początku kwietnia w Sobótce.
|