W Izraelu odbył się wyścig kategorii 2 UCI Hajfa Race. Na tej samej trasie w lipcu odbędą się Mistrzostwa Europy cross country. Maja Włoszczowska ocenia ten rekonesans za bardzo udany.
Zgodnie z oczekiwaniami zwyciężyła Maja Włoszczowska z czasem 1:28:08. Druga była Ola Dawidowicz ze stratą 2:38, a trzecie inna zawodniczka CCC Polkowice Magdalena Sadłecka, która straciła do Mai 3:09. Na piątym miejscu uplanowała się Paula Gorycka, którą „rozdzieliła” od koleżanek z grupy Niemka Ivonne Kraft. Paula zwyciężyła w kategorii do lat 23. Tuż po wyścigu Maja udzieliła nam krótkiego wywiadu.
MTBnews.pl: Na początku lipca będziesz broniła tytułu mistrzyni Europy w XC, czy tegoroczna lokalizacja tej imprezy ci odpowiada?
M.W.: Nie mogę powiedzieć bym była zachwycona. Upału nie cierpię, trasa też nie specjalnie mi odpowiada, ale uważam, że nie ma to znaczenia. W Holandii też trasa mi nie leżała, a wygrałam. Najważniejsze, że dzięki dzisiejszemu wyścigowi wiemy do czego się przygotowywać. Jeśli trafię z formą, ani upał ani trasa nie przeszkodzą mi w dobrej jeździe.
MTBnews.pl: Trasa jest ponoć bardzo ciekawa - szutrowo-kamienista, kilka odcinków trzeba pokonać po głazach, jest trochę korzeni, dużo zakrętów, podjazdy nie są długie i strome. Tak opisał ją trener Andrzej Piątek. A jak ty ją oceniasz?
M.W.: Dosłownie – ciekawa. Widać, że Izraelczycy podeszli do mistrzostw poważnie. Jest sporo odcinków przygotowanych sztucznie, na dzisiejszy wyścig trasa była perfekcyjnie przygotowana. Myślę, że kibicom będzie się podobała, a i wywoła entuzjazm u wielu zawodników. Nie jest ekstremalnie trudna technicznie, jednak czym innym są treningi czym innym wyścigi, podczas których każdy odcinek pokonuje się na większej prędkości i zmęczeniu. Wtedy łatwo o błąd, a tu miejsc, w których można by go popełnić jest mnóstwo. Trzeba być cały czas czujnym, skoncentrowanym i bardzo żwawym.
MTBnews.pl: Trasa w Hajfie jest kolejną, która w niektórych fragmentach przypomina bardziej trial rowerowy niż wyścigi XC. Pewnie kibiców mogą trochę niepokoić te głazy, które widać na zdjęciach. Czy nie było z tym problemów w czasie wyścigu?
M.W.: Nie przesadzajmy... Wszystko przejeżdża się bez problemu. Canberra to była zupełnie inna bajka.
MTBnews.pl: Na tym wyścigu nie startowałaś na sztywniaku. Jaki rower wybierzesz na ME?
M.W.: Dziś wybrałam rower z pełną amortyzacją, dla przetestowania, gdyż do tej pory startowałam na nim tylko w ubiegłym roku podczas Roc d’Azur. Jestem z tego wyboru bardzo zadowolona, ale podczas Mistrzostw Europy najprawdopodobniej wybiorę hardtaila. Na „fullu” jest dużo łatwiej i przyjemniej, ale ma być efektywniej. A to jednak prawie kilogram różnicy... Decyzję podejmę pewnie niedługo przed mistrzostwami. Mam nadzieję, że pomogą mi treningi, które jeszcze przeprowadzimy na trasie.
MTBnews.pl: Czy jesteś zadowolona ze swojej obecnej dyspozycji?
M.W.: Trudno mi ocenić. Ścigałyśmy się dziś praktycznie w swoim gronie, więc nie mam się do kogo porównać. Na Teneryfie czułam się całkiem dobrze.
MTBnews.pl: Kiedy będziesz miała pierwszą poważniejszą konfrontację z silniejszymi konkurentkami?
M.W.: Liczę na to, że za dwa tygodnie we Francji pojawi się kilka silniejszych zawodniczek, a prawdziwy test będzie tak naprawdę na pierwszym Pucharze Świata w Wielkiej Brytanii.
|