|
Kontynuujemy nasz cykl wywiadów z organizatorami największych ogólnopolskich maratonów MTB. Tym razem naszym rozmówcą był Maciej Grabek, organizator cyklu MIO Fujifilm Bike Maraton.
MTBnews.pl: Dlaczego został Pan organizatorem maratonów? Skąd pomysł na taki „zawód”?
M.G.: Kiedyś przez prawie 10 lat uprawiałem kolarstwo górskie. Były to czasy, gdy kalendarz startów MTB składał się z imprez GrandPrix organizowanych przez Czesława Langa, cyklu Beskidy Żywiec i kilkunastu mniejszych imprez XC. Pierwszą jaskółką zwiastującą polskie maratony był tak naprawdę Festiwal Rowerowy w Szklarskiej Porębie, w ramach, którego organizowany był maraton MTB. Na pierwszy festiwalowy maraton nie udało mi się dotrzeć, ale na następny już tak. Wystartowało w nim ponad 200 zawodników z całej Polski. W kolejnym roku było już blisko 500 osób, a rok później prawie 650. Był to jedyny maraton MTB rozgrywany w Polsce w tamtym okresie. Pomimo tego, że udało mi się wygrać ten maraton 3-krotnie postanowiłem zająć się organizacją cyklu maratonów rezygnując powoli z treningów i startów. Tak się narodził pomysł organizacji pierwszego Bike Maratonu rozgrywanego w 2001 roku w Górzyńcu - 500 metrów od miejsca, w którym do dzisiaj mieszkam. Potem samoistnie przekształciło się to w mój zawód - moją codzienną pracę. Uważam, że w dużej mierze doświadczenia zawodnicze (startowałem również w maratonach zagranicznych) pozwoliły mi na organizację imprez, które trafiają przede wszystkim w potrzeby uczestników, a nie działaczy, sędziów, sponsorów, etc...
 Maciej Grabek MTBnews.pl: Czy uważa Pan, że zajęcie którym się zajmuje, to ciężki i odpowiedzialny zawód?
M.G.: Odpowiedzialny – na pewno tak. W końcu odpowiadamy za tysiące uczestników. Nie wiem, czy są inne, poza kolarskie imprezy, na których co dwa tygodnie startuje przeciętnie 1000 osób. Owszem, są duże biegi uliczne, maratony, ale ich organizatorzy mają na głowie taką imprezę tylko raz do roku.
Ciężki - to zależy. To co robię sprawia mi dużą satysfakcję. Zdarzają się błędy i wpadki, nie wszystko wychodzi tak jak się planuje, ale najważniejsze to, żeby uczestnicy cyklu Bike Maraton wyjeżdżali uśmiechnięci i zadowoleni z udziału w maratonie. Jest wiele osób, które dziękują nam (organizatorom) za udział w imprezie - a to największa motywacja do dalszego działania. I pomimo tego, że w sezonie nie zdarzają mi się wolne weekendy i często pracujemy po kilkanaście godzin dziennie, to warto to robić.
MTBnews.pl: Organizowanie tak wielkich imprez niesie ze sobą olbrzymi stres. Czy miewa Pan koszmary, typu „za chwilę start, a tu nic nie jest gotowe”?
M.G.: W poniedziałek rano po pierwszym maratonie we wspomnianym Górzyńcu, obudziłem się, ubrałem i wyszedłem znakować trasę. Dopiero na podwórku zorientowałem się, że już po imprezie. Na szczęście nie musiałem się z tego leczyć. To były partyzanckie czasy. Teraz firma jest większa, poukładana, każdy wie co ma robić (nie muszę już znakować tras). To nie znaczy, że nie ma stresu. Jest i zawsze będzie, trzeba z nim umieć funkcjonować, często stres mobilizuje do sprawniejszego działania.
MTBnews.pl: Zapewne wielu kolarzy zastanawia się dlaczego Maciej Grabek nie organizuje maratonu w ich miejscowości, bo akurat mają piękne tereny do kolarstwa górskiego. W jaki sposób zapada decyzja o nowej lokalizacji maratonu? Ile czasu trwa zorganizowanie jednej imprezy w nowym miejscu (od pomysłu do startu)?
M.G.: Rzeczywiście w tym roku nie organizujemy imprezy w Jeleniej Górze - w mieście, w którym prowadzimy naszą działalność. Są za to Piechowice, w których mieszkam oraz pobliski Karpacz. Dokładając do tego niedaleki Świeradów Zdrój uczestnicy mogą być pewni, że wszystkie piękne treny, pobliskie drogi i szlaki zostaną wykorzystane.
Decyzja o nowej lokalizacji imprezy to dosyć złożony proces. Po pierwsze naszą ideą jest organizacja imprez na terenach górzystych (generalnie południowa Polska). Wyjątkiem są trzy duże miasta (Wrocław, Kraków, Poznań), w których zależy nam na popularyzacji kolarstwa górskiego i udziału w maratonie jako formy aktywnego wypoczynku. Po drugie szukamy miejsc, w których lokalnemu samorządowi zależy na współpracy i pomocy przy organizacji maratonu. Miasta i gminy, z którymi współpracujemy, muszą również dysponować odpowiednią bazą gastronomiczno - noclegową. Po trzecie, całość musi układać się w sensowny cykl, który rozpoczyna się edycjami łatwiejszymi, potem wraz z rozwojem sezonu i formy uczestników rośnie. Jeżeli chodzi o czas organizacji nowej edycji to dla przykładu podam, że rozmowy z Tarnowem zapoczątkowane zostały jesienią ubiegłego roku, a finałem ustaleń i obustronnych przygotowań będzie impreza rozegrana 31 maja.
MTBnews.pl: Czy planuje Pan zwiększyć zasięg swoich imprez zahaczając o Polskę Północną?
M.G.: Na razie tego nie planujemy. Ale nigdy nie wiadomo co będzie za kilka lat. Mam pewne niezbyt pozytywne doświadczenia w organizacji imprez nad morzem i uważam, że nic na siłę się nie da.
MTBnews.pl: Czy jest możliwe absolutne zadowolenie 1000 zawodników, zrobienie takiej imprezy, aby najwięksi malkontenci nie pisnęli słówka?
M.G.: Teoretycznie tak, w praktyce - nie. Zawsze znajdą się osoby, którym będzie za płasko, lub za stromo, za ciepło lub za zimno, jedni wolą banany dojrzałe inni mniej, ryż lub makaron, itp.. To oczywiście humorystyczne sytuacje, ale bardzo często mające odzwierciedlenie w rzeczywistości. Staramy się utrzymywać pewne standardy na kilku płaszczyznach organizacyjnych. Najważniejsza z nich, to oczywiście sfera dotycząca bezpośrednio uczestników. Bike Maraton to impreza dla amatorów kolarstwa górskiego. Dlatego najważniejszym jest dla nas każdy uczestnik, ten pierwszy i ten ostatni. Każdy z nich może liczyć na taki sam sposób traktowania przez nas - organizatorów. Nikomu nie może zabraknąć jedzenia i picia na bufetach, opieki medycznej, zwiniętej zbyt wcześnie mety - bo organizatorom nie chciało się czekać na ostatnich zawodników.
MTBnews.pl: Czy w Pana imprezach bywają niedociągnięcia? Jakie poprawki przygotowano na ten sezon?
M.G.: Oczywiście bywają wpadki, najczęściej nie planowane pojawiające się w najmniej oczekiwanych momentach. Organizacja imprezy to zbiór ludzkich umiejętności i możliwości sprzętu jakim się dysponuje. Bywają sytuacje gdy wali się jedno i drugie, na szczęście zdarza się to bardzo rzadko. W takich sytuacjach staramy się zrobić wszystko aby naprawić błędy.
Szykujemy kilka usprawnień skierowanych w stronę uczestników. Mam nadzieję, że zostaną one pozytywnie odebrane przez startujących w maratonach. Na trasach będzie więcej punktów kontrolnych, liderów grup Mega, Giga i Mini maratonu będziemy mogli śledzić za pomocą systemów GPS. Pojawią się również dodatkowe atrakcje w miejscu imprezy. Szykujemy kilka niespodzianek dla wszystkich startujących.
MTBnews.pl: Jedna z Pana imprez ma szczególną wartość – Drużynowe Mistrzostwa Polski w maratonie. Jednak brakuje na niej wszystkich najlepszych polskich teamów. Czy myślał Pan nad tym co zrobić, aby ściągną choć na tą imprezę faktycznie najlepszych, aby to faktycznie były zawody rangi MP?
M.G.: Jak już wspominałem Bike Maraton to impreza głównie przeznaczona dla amatorów. Oczywiście udział zawodowców dodaje rangi i smaczku dla nas organizatorów oraz dla innych osób startujących w maratonie. W tym roku na kilku imprezach swój udział obiecał m.in. Marek Galiński oraz parę innych znanych osób. Być może, że na Drużynowe M.P. przyjedzie kilka mocnych teamów, ale specjalnie o to nie zabiegamy. W naszym kraju jest kilka innych imprez przeznaczonych dla zawodowców i osób traktujących kolarstwo profesjonalnie, więc tam we własnym gronie mogą się wykazać swoimi umiejętnościami. My stawiamy na wysiłek fizyczny i dobrą zabawę w doborowym towarzystwie Od wyniku ważniejszy jest udział.
MTBnews.pl: Czy Maciej Grabek ma tradycyjny urlop i gdzie najchętniej go spędza?
M.G.: Jedyny okres, w którym z czystym sumieniem mogę się wyłączyć z pracy to październik. Cudowny miesiąc, żeby spakować walizki i wykupić jakiś last minute. Dwa lata temu na przełomie października i listopada udało nam się (razem z Kingą - żoną prywatnie, kierownikiem biura zawodów - zawodowo) po raz pierwszy od wielu lat spędzić urocze dwa tygodnie w Turcji. W tym roku planów jeszcze nie mamy.
MTBnews.pl: Dziękujemy za rozmowę.
|