|
Już w najbliższą sobotę kolarzy górskich na Wybrzeżu czekają nowe emocje. 12 kwietnia ruszy druga edycja wyścigów rowerowych z cyklu Grand Prix MTB Gdynia organizowanych przez GOSiR.
Tym razem Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji przygotował dla zawodników nową trasę, której start i meta zlokalizowane będą niedaleko pętli autobusowej „S” na ulicy Chabrowej, na Pustkach Cisowskich. Zapisy do wyścigów rozpoczną się o godzinie 9:00, a kończyć się będą, 30 minut przed każdym z wyścigów.
Kolarze rywalizować będą w dziewięciu kategoriach wekowych, zaczynając na kat. 6-9, a kończąc na 60+.
Najciekawiej zapowiada się wyścig w kategorii „open”, gdzie zawodnicy do przejechania będą mieli niecałe 25km. Liderem w tej kategorii jest Tomasz Marzec z Cartusi Kartuzy, który o 2 punkty wyprzedza reprezentanta Trek Gdynia oraz Michała Dargacza, zdobywcy 21 punktów w poprzedniej edycji GPX. Wśród pań po pierwszym wyścigu prowadzi Kinga Mudyn z bytowskiej Baszty przed Anną Świrkowicz oraz Natalią Wałdowską (obie z Treka Gdynia).
Dla najlepszych organizatorzy przewidzieli cenne nagrody w postaci wejściówek do Fitness Klubu „Akademos”, rejsy Promem do Szwecji ufundowane przez „Stena Line”, zaproszenia na kurs tańca w Centrum Tańca „Szczepan” oraz puchary. Każdy, kto ukończy sobotni wyścig otrzyma pamiątkowy medal oraz weźmie udział w losowaniu cennych nagród, między innymi zestawu kina domowego. Szczegółowe informacje na www.gosirgdynia.pl
Pierwsza tegoroczna edycja Grand Prix MTB Gdynia była pewnego rodzaju niewiadomą. Organizatorzy postanowili połączyć kilka kategorii wiekowych w jeden wspólny wyścig. Na trasie rywalizowali razem juniorzy, elita, mastesi I, mastersi II i kobiety. Do przejechania było ok. 25 km, ale zawodnicy zdublowani byli zdejmowani z trasy, będąc jednocześnie sklasyfikowani na odpowiednich miejscach. W ten sposób wszyscy mogli się ścigać w swoich kategoriach wiekowych, walcząc jednocześnie w open o nagrody finansowe. Takie rozwiązanie spowodowało, że w wyścigu rywalizowało znacznie więcej osób niż dotychczas. Na trasie nie było już „samotnych jeźdźców”, każdy z kimś mógł rywalizować, niezależnie od kategorii wiekowej. Przez to na wyścigu było więcej emocji i zabawy. Dodatkową korzyścią jest to, że sama impreza trwa znacznie krócej i zawodnicy elity nie muszą czekać całego dnia, aby się pościgać. Uczestniczyliśmy w tych zawodach i wydaje się nam, że jest to jakiś pomysł na uatrakcyjnienie cross country.
|