Międzynarodowa Unia Kolarska podała miejsca i (częściowo) terminy rozgrywania głównych imprez w maratonie MTB w kolejnych latach.
Przyszłoroczne mistrzostwa świata w maratonie MTB odbędą się dokładnie za rok: 26.06.2011 w miejscowości Montebelluna (Włochy). W kolejnych latach impreza ta zostanie rozegrana w następujących miejscach: 2012 – Ornans (Francja), 2013 – Kirchberg (Austria). Przypomnijmy, że tegoroczne mistrzostwa świata odbędą się 8.08.2010 w St-Wendel (Niemcy).
Znamy też terminy mistrzostw Europy w maratonie MTB, które podała ECU (European Cycling Union):, 2011 – Kleinzell (Austria), 2012 prawdopodobnie Jablone - (Czechy), 2013 - Singen (Niemcy), 2014 – Irlandia. Tergoroczne mistrzostwa Starego kontynentu odbędą się już jutro: 27.06.2010 w Montebelluna we Włoszech, czyli tak, gdzie za rok rozegrane zostaną właśnie mistrzostwa świata.
Eliminacjami to tegorocznych mistrzostw świata jest Puchar Polski w maratonach MTB, który nabiera tempa, a presja wyjazdu do St-Wendel co raz większa. Szkoda tylko, że organizacyjnie nie wygląda to tak jak należy.
Gdy przed sezonem 2008 PZKol ogłosił rozpoczęcie Pucharu Polski w maratonach MTB, nikt chyba nie brał tego poważnie. Większość kolarzy górskich miała już ściśle sprecyzowane cele sportowe, które podporządkowane były na ogół pod swoją drużynę. Każdy klub, czy nieformalny team związany był z jakimś cyklem ogólnopolskich maratonów, a propozycja PZKol. burzyła istniejącą od kilku lat „harmonię”. Znalazło się wówczas kilku zawodników, którzy uzupełniali swoje starty o Puchar Polski, co pozwoliło uznać twór PZKol.u za cykl z perspektywami. Polskie władze kolarskie nie dały za wygraną i ogłosiły, że w roku 2009 cykl ten będzie kontynuowany. Dla polepszenia frekwencji i zwiększenia prestiżu, dla trójki najlepszych zawodników w klasyfikacji generalnej ufundowano wyjazd na Mistrzostwa Świata w tej właśnie konkurencji. Początkowo tą informację z regulaminu przyjęto z pewnym niedowierzaniem. Wszyscy wiedzieli, że chodzi o PZKol., organizację po której można się spodziewać wszystkiego. Na szczęście dla naszej dyscypliny władze kolarskie wywiązały się ze swoich zobowiązań w 100%. Nasi reprezentanci pojechali na mistrzostwa świata. Wprawdzie nie odnotowaliśmy tam wielkich sukcesów, ale zawodnicy wstydu nie przynieśli. Pojechali na tyle, na ile było ich stać.
Był to doskonały ruch ze strony PZKol.u, bo w tym roku Puchar Polski w maratonach MTB to już całkiem inna „bajka”. Po czterech imprezach widać, że dla wielu kolarzy górskich jest to najważniejszy cykl zawodów, a wyjazd na MŚ jest spełnieniem marzeń. Do walki włączyła się grupa zawodowa Mróz Active Jet, w składzie Bartosz Banach, Robert Banach i Krzysztof Krzywy, znacząco ponosząc poziom sportowy. O końcowy wynik walczą z nimi Bartosz Janowski, Przemysław Ebertowski, Michał Putz oraz Tomasz Sikora. Start w Pucharze Polski oznacza konfrontację z najlepszymi zawodnikami w kraju. Zawodnicy ci nie dość, że na każdym wyścigu walczą między sobą, to za każdym razem muszą mierzyć się z najlepszymi kolarzami z danego cyklu maratonów, które wchodzą w skład Pucharu Polski. W ten sposób kibice mają pełniejszy obraz, kto w kraju może być najmocniejszy. Wprawdzie do pełni szczęścia brakuje imprez Grzegorza Golonko i tam startujących kolarzy górskich, ale jest szansa, że to się przyszłym roku zmieni. Ten organizator jedynych w Polsce prawdziwych górskich maratonów, zaczyna się już wahać, czy nie zaproponować włączenia któreś ze swoich imprez do Pucharu Polski. W rozmowie telefonicznej powiedział, iż zmiana Prezesa PZKol. może spowodować, że być może inaczej podejdzie do P.P. w 2011. Dobrze by było, bo tegoroczne trasy wołają o pomstę do nieba! Wprawdzie jest kilka „górskich” wyścigów, ale to zdecydowanie nie jest nawet zbliżone do tego, jak będzie wyglądała trasa mistrzostw świata. Wiele osób uznaje za nonsens wyłanianie składu reprezentanci na super wymagające mistrzostwa świata, które odbędą się na trasie ponad 100 km i ponad 2,5 kilometra przewyższeń, podczas wyścigów takich jak na przykład w Łukowie, z trasą płaską jak stół liczącą niecałe 60 km? Andrzej Kaiser, zapytany swego czasu czy zamierza rywalizować na Pucharze Polski odpowiedział, że że nie interesuje go ściganie w maratonach MTB, gdzie najwyższą górą jest nasyp kolejowy. Niestety większego wrażenia na PZKolu to nie zrobiło i nadal jakość tras zniechęca dobrych zawodników.
Co z tym zrobić? Można bojkotować, ale można też naciskać i monitować, a może ktoś w końcu zrozumie czym jest wyczynowe kolarstwo górskie i czym różni się od rekreacyjnego kolarstwa „terenowego”. Jeśli już organizacja P.P. ma iść do znanych organizatorów, to może wprowadzić wymóg, że trasy Pucharu Polski muszą spełniać podstawowe kryteria prawdziwego kolarstwa górskiego, chociażby te ustalone przez UCI w przepisach dotyczących imprez rangi mistrzowskiej (dystans minimum 80 km i trasa zorganizowana na 1 pętli)? Do tego można by dodać minimalną sumę przewyższeń (powiedzmy 2000 metrów) i maksymalny procent trasy, który może przebiegać drogami asfaltowymi (np. nie więcej niż 5-10%).
Organizowanie imprez Pucharu Polski, w którym startują bądź co bądź poważni zawodnicy, niejako na doczepkę do rekreacyjnych imprez masowych, gdzie poziom sportowy jest niski, a trudności tras są zerowe, nigdy nie doprowadzi do podniesienia się poziomu sportowego naszych reprezentantów. Rozdźwięk między trasami P.P. a tymi, które spotykane są na mistrzostwach świata staje się coraz większy…
|