Rafał Hebisz, to ambitny zawodnik reprezentujący barwy klubu kolarskiego MTB-Silesia Rybnik. Dobre wyniki sezonu 2009 stawiają go w gronie kolarzy mogących walczyć i mistrzostwo Polski XC.
MTBnews.pl: Ubiegły rok zakończyłeś na trzecim miejscu PP cross country, czy jesteś zadowolony z sezonu 2009?
R.H.: Sezon 2009 był rokiem progresji w moich wynikach. Każdy postęp oczywiście przynosi radość, ale jednocześnie trzeba sobie postawić dalsze cele, aby stale się rozwijać. Mam nadzieję, że dotychczasowe wyniki to tylko jeden z etapów. Długofalowym celem jest udział w Igrzyskach Olimpijskich. W dążeniu do niego wspierają mnie przede wszystkim dwie osoby: moja żona Paulina (przy okazji również bierze udział w zawodach) i prof. dr hab. Marek Zatoń (kierownik katedry Fizjologii wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego).
MTBnews.pl: Odejście Darka Batka z klubu spowodowało, że stałeś się liderem MTB-Silesia Rybnik. Jak czujesz się w takiej roli?
R.H.: Lider to osoba, której podporządkowana jest pozostała część zespołu. Ja raczej nie wymagam poświęcenia moich kolegów dla mojego wyniku. Wszystkich traktuję jako równorzędnych partnerów. Również od obsługi grupy nie oczekuję, że będą traktować mnie inaczej niż pozostałych.
MTBnews.pl: Jakie cele sportowe stawiałeś przed sobą na początku sezonu?
R.H.: Pierwszy cel to walka o punkty UCI, decydujące o rozstawieniu w wyścigach z kalendarza UCI. Chcąc walczyć o wysokie pozycje w Pucharze Świata, najpierw trzeba sobie wyrobić odpowiednią pozycję w wyścigach I i II kategorii UCI. Drugi, bardziej konkretny cel na ten sezon, to wysokie miejsce w Mistrzostwach Polski w XC. Nie chcę tutaj mówić o miejscach w klasyfikacji, te zależą od zbyt wielu czynników, aby je przewidzieć. Jak zawsze walczyć chcę o zwycięstwo, a jaki będzie wynik, zobaczymy po wyścigu. Mój trening jest podporządkowany przede wszystkim celom dalekosiężnym, jakimi są sukcesy w zawodach międzynarodowych. W związku z tym piszę pracę doktorską w zakresie fizjologii treningu sportowego pod kierunkiem prof. Marka Zatonia na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Zdobywanie wiedzy na temat funkcjonowania organizmu jest konieczne jeśli myśli się o dużych sukcesach sportowych.
MTBnews.pl: Czy wszystko przebiega zgodnie z planem?
R.H.: Jeśli chodzi o moje wyniki sportowe, to na początku sezonu było różnie. Dość dobrze oceniam wyścig w Bielawie w ramach cyklu Czesława Langa. Na razie nie wszystko jednak wychodziło mi tak, jak oczekiwałem. Sukcesy odnieśli za to zawodnicy których trenuję – Michalina Ziółkowska jest niemal nie do pokonania w maratonach na dystansie mega, Michał Putz lideruje w Pucharze Polski w maratonie. Poza tym udało się zrealizować kilka innych celów: wziąłem udział w kursie na stopień trenera I klasy, ponadto wspólnie z promotorem i żoną przygotowujemy małą niespodziankę dla sympatyków kolarstwa górskiego. Pracujemy nad opracowaniem książkowym w zakresie fizjologii treningu kolarzy górskich. W tej chwili jesteśmy już na etapie ostatnich poprawek. Myślę, że będzie to przydatna pozycja, tym bardziej, że prof. Marek Zatoń posiada duże doświadczenie w tym zakresie. Przez kilka lat współpracował on m.in. z kadrą polskich kolarzy górskich (czego efektem były medale Mistrzostw Świata), a z badań w jego pracowni wciąż korzysta wielu zawodników. Również wyniki, które mi się udało uzyskać, to jego zasługa.
MTBnews.pl: W pierwszej części sezonu zaliczyłeś sporo wyścigów zagranicznych, czy to efekt zanikającego XC w Polsce?
R.H.: Przy doborze moich startów najważniejszym kryterium jest ranga wyścigu. Zawody prestiżowe odbywają się na trudniejszych trasach, przy większej frekwencji zawodników, na liście startowej są kolarze prezentujący wysoki poziom. W takich warunkach najlepiej mogę się rozwijać sportowo, zdobywać doświadczenie, sprawdzać swoje możliwości i uczyć, zwłaszcza techniki jazdy. Na zagranicznych zawodach wyścig trwa od startu do mety. W krajowych zawodach niższy poziom sprawia, że nie zawsze odczuwa się oddech rywala za plecami. Mógłbym zdobywać popularność startując w komercyjnych imprezach w Polsce, ale w ten sposób ograniczałbym rozwój sportowy.
MTBnews.pl: Masz za sobą występ w PŚ w Houffalize, jak oceniasz konfrontację z
najlepszymi kolarzami świata?
R.H.: To ważne doświadczenie. Pokazało mi jak wiele jeszcze wysiłku muszę włożyć w pracę nad sobą.
MTBnews.pl: Czego brakuje w twoich przygotowaniach, aby dojść do poziomu top-30 PŚ?
R.H.: Przede wszystkim muszę być wyżej klasyfikowany w rankingu Międzynarodowej Unii Kolarskiej. To decyduje o ustawieniu na starcie wyścigu. Poza tym muszę znacznie poprawić technikę jazdy. Duże rezerwy nadal tkwią w optymalizacji obciążeń treningowych. Do tego wszystkiego potrzebne są środki finansowe na zakup odpowiednich urządzeń, odczynników, wyjazdy. W tej chwili wiele kosztów i tak musimy ponieść wspólnie z żoną. Przykładowo wydatek za udział w Pucharze Świata to ok. 2 tys. zł. Dlatego poza treningiem i studiami musimy jeszcze pójść do pracy, zarobić na część wyjazdów, kosztów związanych z monitoringiem treningu i własnym utrzymaniem. To sprawia, że na trening często wychodzę będąc zmęczony, co może pogarszać jego jakość. Tutaj też muszę podziękować żonie za jej poświęcenie. W ciągu dnia nie ma przez to ani chwili na odpoczynek, a przy tym znajduje czas, aby mi pomagać w każdych zawodach.
MTBnews.pl: W tym roku MP XC odbędą się w Wałbrzychu, czy miałeś okazję zapoznać się już z trasą?
R.H.: Planuję to uczynić w nadchodzącym tygodniu. Słyszałem, że została zmieniona względem lat poprzednich.
MTBnews.pl: Czy na krajowym czempionacie liczysz na lepszy wynik niż przed rokiem? Jakie miejsce jest w twoim zasięgu?
R.H.: Wynik na pewno chcę poprawić, tym bardziej, że wyścig w ubiegłym roku zupełnie mi nie wyszedł. Na razie nie chcę jednak mówić o konkretnych miejscach.
|