Mistrzostwa Świata w maratonie MTB w niemieckim St-Wendel za nami, ale echa tego wyjazdu na długo pozostaną w pamięci naszych kolarzy. Nikt przecież nie lubi być wystawiany na pośmiewisko.
Wszystko zaczęło się już w ubiegłym roku na Mistrzostwach Świata w maratonie, które odbyły się w Graz Stattegg w Austrii. Wyselekcjonowana wówczas na podstawie Pucharu Polski kadra narodowa pojechała na światowy czempionat jak prawdziwi reprezentanci kraju. Mieli zapewnione wszystko jak należy, o co zadbali ludzie z zawodowej grupy kolarskiej CCC Polkowice, którzy na tym fachu znają się jak mało kto. Nic więc dziwnego, że gdy przed obecnym sezonem ponownie ogłoszono eliminacje do mistrzostw świata na podstawie Pucharu Polski, chętnych nie brakowało. Obsada tych maratonów była wyjątkowo silna, a zawodnicy walczyli o każdy punkt. Wielu z nich pokonało samochodami tysiące kilometrów by zaliczyć każdy start. Zawodnicy ponosili poważne koszty finansowe. W końcu doszło w Skarżysku do ostatecznego rozstrzygnięcia i wyselekcjonowania reprezentacji na mistrzostwa świata w St-Wendel. ”Szczęśliwcami” okazali się Bartosz Banach, Przemysław Ebertowski, i Michał Putz. Okazało się, że nasza kadra będzie większa, bo grupa zawodowa Mróz Active Jet miała dodatkowo wysłać Roberta Banacha i Krzysztofa Krzywego.
Szczęście trwało jednak krótko, gdyż kilka dni(!) przed wyjazdem Polski Związek Kolarski poinformował zawodników, że wyjazdu nie będzie z powodu braku pieniędzy. Po kilku telefonach do różnych osób z PZKol, zawodnicy uprosili, aby mimo wszystko zgłosić ich do mistrzostw świata, a wyjazd zdeterminowani zawodnicy chcieli zorganizować sobie we własnym zakresie. W „tym temacie” Związek stanął na wysokości zadania, a prezes Szurkowski nawet obiecał, że postara się zorganizować jakieś fundusze, aby częściowo choć pokryć koszty poniesione przez zawodników. Pierwotnie kolarze mieli jechać do St. Wendel razem z grupą Mróz Active Jet. Ebertowski i Putz byli na zmianę informowani, że jadą autem grupy, a potem, że… nie jadą. Gdy już wszystko było zaklepane i dograne, na kilka godzin przed planowanym wyjazdem zapadła decyzja ostateczna, że jednak nie jadą. Tak więc trójka ”mrozowców” poleciała samolotem, a Przemek i Michał pojechali sami własnym samochodem.
Na miejscu okazało się, że PZKol. dostarczył kolarzom jedynie koszulki narodowe. Zawodnicy, zgodnie z regulaminem, nie zostali dopuszczeni do startu we własnych spodenkach klubowych i stanęli przed nie lada wyzwaniem. Oznaczało to kolejny stres i nerwowe bieganie po mieście, aby zorganizować sobie choćby jednokolorowe szorty bez jakichkolwiek napisów. Dzięki uprzejmości i wyrozumiałości niemieckich turystów rowerowych, którzy dosłownie zdejmowali z siebie spodnie, mając przy okazji nie lada ubaw, nasi zawodnicy mogli w ogóle stanąć (z ostatnimi numerami startowymi) na starcie wyścigu. W tych okolicznościach wynik naszej reprezentacji należy uznać za przyzwoity i adekwatny do możliwości. Na pewno walczyli i dali z siebie wszystko. Nawet, a może przede wszystkim Michał Putz, którego zatrucie pokarmowe „złamało” po 51 kilometrze i nie był w stanie ukończyć wyścigu.
Gdy o potraktowaniu przez PZKol. swojej własnej, bądź co bądź, reprezentacji dowiedział się od zawodników Grzegorz Golonko, który od lat organizuje imprezy z cyklu Powerade Suzuki MTB Marathon, postanowił z własnej kieszeni pokryć koszty wyjazdu Przemka Ebertowskiego i Michała Putza do St.Wendel, o ile Związek nie wywiąże się z ustaleń wynikających z regulaminu PP w maratonach. Czyn godny pochwały!
Na koniec warto zadać pytanie retoryczne. Ilu czołowych maratończyków zechce w przyszłym roku wystartować w Pucharze Polski, narażając się na podobne przeżycia?
--
Post Scriptum: Wyciąg z Regulaminu Pucharu Polski w Maratonie MTB na rok 2010 w kategorii Elita Kobiet i Mężczyzn.
Pkt. 18.
Zawodnikom i zawodniczkom wyjeżdżającym na Mistrzostwa Świata Polski Związek Kolarski zapewnia:
• dojazd i powrót z Mistrzostw Świata
• nocleg i wyżywienie
• ubezpieczenie
• obsługę techniczną i medyczną
• niezbędne do startu odżywki i napoje
• stroje startowe i reprezentacyjne (z wyłączeniem butów, kasku i okularów)
|