|
Pierwsze imprezy Pucharu Świata w Houffalize i Offenburgu pokazały, że walka o paszporty do Pekinu rozpoczęła się na całego. O ocenę sytuacji w elicie mężczyzn poprosiliśmy Marka Galińskiego.
MTBnews.pl: Czy zawirowania związane z opuszczeniem poprzedniego klubu i założenie niejako własnej grupy zawodowej miało wpływ na przygotowania do sezonu?
M.G.: Trudno to nazwać zawirowaniami. Zmiana koszulki w życiu kolarza to norma. I tak sam planuje cykl przygotowań więc źródło finansowania jest istotne, ale nie ma wielkiego znaczenia z której strony płynie…
MTBnews.pl: Na jakim etapie przygotowań jest Pan obecnie? Houffalize 57, Offenburg 40, czy możemy już mówić o stabilizacji formy?
M.G.: Użyłbym określenia "standardowym", bo jak rozglądam się wokoło, większość ustawiła początek sezonu wcześniej niż zwykle. Ja jeszcze buduje formę i wiem, że mam z czego dołożyć, więc liczę że trochę do przodu jeszcze pójdę. Na Puchar Świata obecnie jeździ się bardzo trudno – krajowe federacje dostały nominacje, a teraz zawodnicy walczą o to jedno, dwa miejsca. I pojawia się dużo więcej zawodników liczących, że będą lepsi od kolegi. Poza formą liczy się też sprzęt i miejsce startowe. Kolejki do wąskiego zjazdu czy zjazd singletrakiem to oczekiwanie na włączenie się do ruchu, a przód w tym czasie odjeżdża. Na wyścigach jest tłoczno, kilka minut straty to kiedyś dziesięć pozycji, a dziś nawet czterdzieści.
 fot: Krzysztof Jakubowski MTBnews.pl: Po pierwszych startach raczej nie widać w Polsce konkurentów do Pekinu. Czy jest już Pan pewien wyjazdu na Igrzyska?
M.G.: Nie, skład kadry ma być podany po mistrzostwach Europy. Na razie nie mam pewności, więc muszę na to miejsce zapracować.
MTBnews.pl: Czy po pierwszych startach zagranicznych jest Pan w stanie ocenić poziom swoich rywali? Kto Pana zaskoczył, a kto rozczarował?
M.G.: Jak wspominałem wcześniej, na Pucharze Świata pojawiło się wielu zawodników starających się wywalczyć bilet do Pekinu, trudno na razie oceniać kto i w jakiej formie będzie za trzy miesiące – może pojawić się jakiś „czarny koń”, a w tej chwili raczej nie ma niespodzianek – czołówka wygląda tak, jak się tego spodziewałem.
MTBnews.pl: Na koniec krótkie pytanie. Czy na Igrzyskach w Pekinie ktokolwiek jest w stanie zagrozić Absalonowi?
M.G.: Ja stawiam na Absalona, ale jakby to było takie oczywiste, sport przestałby nas pasjonować. Na Igrzyska pojadą sami najlepsi – tam będzie się liczył każdy najdrobniejszy nawet element, każdy błąd może kosztować medal czy dobre miejsce. Dodatkowo Pekin nie jest łatwy dla sportowców do zaaklimatyzowania się – są różne pomysły na przetrwanie w dobrej kondycji do dnia startu, a jak to faktycznie wpłynie na organizm zawodnika – zobaczymy na starcie.
MTBnews.pl: Dziękuję za rozmowę.
 fot: Krzysztof Jakubowski
|