Marek Konwa przebywa obecnie na zgrupowaniu w Sierra Nevada, gdzie pod okiem trenera kadry Andrzeja Piątka trenuje wspólnie z dziewczynami z grupy zawodowej CCC Polkowice.
MTBnews.pl: Przebywasz obecnie na swoim pierwszym zgrupowaniu wysokogórskim w Sierra Nevada. Jak oceniasz warunki w tym ośrodku?
M.K.: Dokładnie, jest to moje pierwsze zgrupowanie wysokogórskie. Warunki oceniam na bardzo dobrze, ponieważ mieszkamy w centrum przygotowań olimpijskich. Cały ośrodek jest podporządkowany sportowcom, można uprawiać tutaj większość dyscyplin. Na miejscu jest: kryty basen 50m, wszystkie potrzebne rzeczy dla lekkoatletów, siłownie, cały pakiet dla regeneracji - sauny, masaże, jacuzzi itd. Do dyspozycji sportowców są też różne laboratoria, żeby zawodnicy mogli wykonywać np. badania krwi na miejscu, aby kontrolować wzrost czerwonych krwinek. Jest to wręcz idealne miejsce do przygotowania się przed ważną imprezą, czy przed sezonem.
MTBnews.pl: Jak wygląda twój plan treningowy, nad czym tam najbardziej chcesz popracować?
M.K.: Na treningach przykładam główną uwagę do wypracowania siły oraz szybkości, dynamiki, która jest bardzo ważna w MTB. Trenujemy mikrocyklami, dzięki czemu organizm ma czas na regenerację po ciężkich treningach.
MTBnews.pl: W Sierra Nevada przebywasz razem z dziewczynami z CCC Polkowice, czy to znaczy, że idziesz ich programem szkoleniowym i opiekuje się tobą Andrzej Piątek, czy masz własny program przygotowany przez Brentjensa?
M.K.: Tak na prawdę moim trenerem od przełaju jest Kuba Kurcz z Virtual Trener oraz dietetyczka Kasia Wójs. To oni opiekuję się mną od tamtej pory, za co bardzo chciałbym im podziękować. Współpraca układa się bardzo dobrze i oby rezultaty były takie same. Wracając do zgrupowania, trenuję programem szkoleniowym trenera Andrzeja Piątka, który różni się od programu dziewczyn z CCC. Oczywiście cały czas jestem w kontakcie z Kubą i Kasią, którzy analizują moje parametry.
MTBnews.pl: Na jednym z ostatnich wyścigów wystartowałeś na 29-erze, czy to znaczy, że przekonałeś się do dużych kół?
M.K.: Pierwszym moim startem na 29erze był wyścig w Austrii. Szczerze mówiąc pierwsza jazda na tym rowerze była już przełomowa, bo od tamtej pory nie wsiadam na sztywniaka 26”. Rower na kołach 29 cali jest bardzo szybki, super się prowadzi, dobrze się podjeżdża, a poza tym mam wrażenie jakbym jechał na fullu.
MTBnews.pl: Masz teraz w domu 3 różne rowery, a w zasadzie 4, bo jeszcze Scott, czy nie boisz się, że przed każdym wyścigiem będziesz miał dylemat, na czym wystartować?
M.K.: Heh, zgadza się, jest pewien problem, ale lepiej jest mieć jakiś wybór, niż nie mieć go wcale, prawda? Tym sposobem znając już większość tras w Polsce i Europie staram się zabierać na wyścig taki rower, który będzie mi najbardziej odpowiadał na danej trasie. Nawet chwilę przed startem mogę zmieniać decyzję i wybrać inny rower, ponieważ w każdym rowerze mam taką samą pozycję, więc posiadanie takiego pola manewru nie można nazwać problemem.
I tu chciałbym podziękować:
-nowo otwartej firmie Veloart Grzegorza Dziadowca za profesjonalny pomiar pozycji
-Piotrowi Smudzie, który ręcznie robi cuda z karbonu: siodła, sztyce, koszyki do bidonu, obejmy podsiodłowe i przerzutek
-Virtual Trener Kuba Kurcz i Kasia Wójs
-Cezaremu Kaczmarkowi z firmy "Kaczmarek Electric, który w tym roku organizuję 2 cykl maratonów MTB: "Grand Prix Kaczmarek Electric MTB"
-SiS super odżywki od Łukasza i Rafała Mike bez, których nie wiem co bym zrobił
-firmie Velo, która dostarcza mi takie produkty jak: pancerze Gore Ride On, czy buty SIDI
-Bike Tires za dostarczenie opon na kolejny sezon
-Panu Ryszardowi Szulowi z firmy Sport Konsulting za urządzenia Polar
-E-line za profesjonalny serwis www i całą oprawę
-RSP Body Line za preparaty do ciała od Michała Krawczyka
-firmie Jumar Michała Kucewicz za walizki rowerowe B&W International
-Michałowi Zatorskiemu - pokrowce Zator
-Drukuj z Nami za pocztówki z moim wizerunkiem, a także podziękowania dla Piotra Jakubca z domu gościnnego "Jakubcówka" w Zieleńcu, gdzie mogę spokojnie trenować, kiedy tylko chcę.
MTBnews.pl: Na koniec zapytam, czy śledziłeś tegoroczny Cape Epic i jak oceniasz występ czwórki swoich kolegów z teamu?
M.K.: Cape Epic śledziłem głównie z wyników umieszczanych na stronach i oglądania krótkich filmików z etapów. Wydaje mi się, że ich występ mogę ocenić za dobry, ponieważ nie zawsze dopisywało im szczęście no i udało się im ukończyć wyścig w Top-10 i raz stanąć na podium, to chyba o czymś świadczy.
Foto: Andrzej Piątek
|