MTBnews.pl

Start arrow Artykuły arrow Wywiady arrow O dziennikarstwie i MTB
O dziennikarstwie i MTB Email
15.08.2011.
Zawodniczka MTB Agnieszka GulczyńskaAgnieszka Gulczyńska to jedna z najlepszych obecnie dziewczyn startujących na dystansie Giga w Polsce. Zawodniczka teamu Corratec jest też dziennikarką telewizyjną i to z charakterem!

MTBnews.pl: Należysz do czołówki krajowej w maratonach MTB, jak zaczęła się twoja przygoda z rowerem?
A.G.:
Jak to zwykle bywa w przypadku sportowców-amatorów: przypadkiem. Kilka lat temu kupiłam rower. Trochę, żeby rzucić palenie (po 10 latach), trochę, żeby mieć czym podjeżdżać do sklepu. Szybko okazało się, że jazda do sklepu to za mało. Wtedy akurat zbliżał się Bikemaraton w Poznaniu (to był chyba 2006 rok), na forum napisałam, że chcę poznać kogoś z Poznania, kto jeździ, jest cierpliwy i zna fajne trasy. Odezwał się jeden chłopak, który tak naprawdę jest odpowiedzialny za wkręcenie mnie w rower. Zobaczyłam, gdzie można jeździć, zaczęłam powoli łapać o co w tym wszystkim chodzi. Jazda wciągnęła mnie do tego stopnia, że zdecydowałam się na poranne dyżury w radiu, w którym wtedy pracowałam. Zaczynałam prace o 5:30, ale potem miałam sporo wolnego czasu. Przyszły pierwsze wyścigi, jeszcze w tenisówkach i odlotowym różowym kasku.

Przejeździłam pierwszą zimę i kiedyś dostrzegł mnie pan Ryszard Pawlak. Zadzwonił, okazało się, że jego syn Piotr tworzy właśnie team Corratec. I tak to się zaczęło. Przyszedł pierwszy sezon, ale wcześniej pierwsze treningi w grupie. To było jak odkrywanie nieznanej planety. Ścigałam się z teamem Corratec przez trzy sezony, ale potem zrobiłam przerwę w wyścigach. Przez 2 lata zamiast trenować (jak na możliwości amatora), robiłam przejażdżki, biegałam, chodziłam na siłownię. I po dwóch latach stwierdziłam, że sport jest jednak formą narkomanii. Jeśli raz poczuło się tę adrenalinę związaną ze startami, to później spokojne przejażdżki po Poznaniu wydają się nieznośnie szare. W międzyczasie mój team się rozwijał, przychodzili nowi ludzie, to wszystko zaczęło iść w coraz ciekawszym kierunku. W kwietniu tego roku pojechaliśmy na zgrupowanie nad jezioro Garda. Nie byłam nastawiona na ściganie w tym sezonie. Ale po Gardzie odkryłam u siebie symptomy powrotu choroby zwanej cyklozą. Jak się okazało - w fazie zaawansowanej. I stało się tak, że mamy sierpień, a ja startuję właściwie co tydzień, w czym się da. I coraz bardziej mi się chce!

MTBnews.pl: Twoją domeną są ciężkie, długie maratony na dystansie Giga. Czy to wymóg twojego teamu, czy po prostu lubisz tak wyczerpujący wysiłek?
A.G.:
To nie wymóg, choć z punktu widzenia teamu, to na pewno nie jest powód do narzekań. W Corratecu są dobre, koleżeńskie układy i nikt nikogo na siłę nie wpycha na konkretne dystanse. Ja pcham się sama na giga, bo po prostu lubię długie treningi.

MTBnews.pl: Jak wygląda Twój przeciętny trening, ile godzin w tygodniu spędzasz na rowerze?
A.G.:
Trenuję dużo i ciężko. Najbardziej lubię okres przygotowawczy, czas długich i spokojnych treningów. Jesienią i zimą bardzo dużo biegam, sporo pływam, chodzę na siłownię. W weekendy mamy treningi całego teamu Corratec i to jest jeden z fajniejszych punktów przygotowań. Teraz, miedzy startami, również mocno pracuję. Pewnie nawet za mocno. Trudno powiedzieć, jak wygląda mój przeciętny trening, to zależy od tego, co danego dnia chcę zrobić. Czasem jeżdżę 1,5 godziny, czasem ponad 3,5. Problemem jest dla mnie to, że błądzę w tych treningach, robię je po omacku. Nikt nigdy nie układał mi planu, więc zdaje się na własną intuicję. Raczej skromną, bo nie popartą wiedzą. Staram się podpytywać o trening każdego dobrego zawodnika, którego spotkam. Wychodzi z tego amatorska kompilacja czasem wzajemnie wykluczających się rad. Ale co zrobić? Z jednej strony żałuję, bo jednak poświęcam rowerowi mnóstwo czasu, wkładam w to dużo serca i wiem, że dobry plan sprawiłby, że z każdej godziny wyciągałabym więcej. Z drugiej strony myślę, że skoro to sport amatorski, to ważne, żeby nie zgubić po drodze czystej przyjemności z jazdy rowerem. A kompletny kierat związany z planem, koniecznością trzymania się sztywnych wytycznych, być może tą przyjemność by odebrał.

Zawodniczka MTB Agnieszka Gulczyńska

MTBnews.pl: Niewielu naszych czytelników zapewne wie, że jesteś dziennikarką pracującą w poznańskiej telewizji WTK. Jak ci się udaje pogodzić pracę zawodową z treningami i startami w maratonach MTB?
A.G.:
Udaje mi się pogodzić głównie dlatego, że potrafię sobie doskonale zorganizować czas. Jestem nastawiona na realizacje celów, więc jeśli jakiś sobie wytyczę, to nie ma bata. A tak serio, mogę trenować w dużej mierze dzięki wyrozumiałości moich szefów, którzy są otwarci na moje prośby związane z grafikiem. Mam to szczęście, że zimą mogę trenować rano, a to już bardzo dużo. Większą akrobatykę muszę uprawiać w sezonie. „Normalnie" wychodzę z pracy po godz. 22:30, dlatego tak ważne jest, że moi szefowie zwykle dają mi wolne piątkowe popołudnie, żebym mogła dojechać na zawody. A ponieważ w mediach nie ma weekendów i świąt, to każdy start w sobotę lub niedzielę też jest jakimś problemem. Ale na razie wszystko udaje się połączyć. Inna sprawa to stres. Sportowiec-amator, który normalnie pracuje, ma życie osobiste i jeszcze jakieś zainteresowania (a ja mam i to niemało), żyje trochę tak, jakby miał wmontowany motorek. W ciągłym pospiechu, wciąż spięty, żeby wszystko można było dobrze zgrać i połączyć. To, wbrew pozorom, bardzo duża cena. Płacimy ją, ale wiemy po co. Cały ten skumulowany stres, brak czasu dla znajomych przez bite pół roku, weekendy, w których nie pójdziesz do kina, bo jesteś w Głuszycy, ominie cię impreza, bo właśnie startujesz w Nałęczowie, nie pośpisz do południa, bo od 10.00 wspinasz się na Klimczok - to wszystko rekompensuje adrenalina, jakiej dostarcza MTB. Poza tym, kiedy po dwóch maratonach giga w poniedziałek wracasz do pracy, czujesz się jak po urlopie. Energia odnawia się raz w tygodniu.

MTBnews.pl: W stacji WTK prowadzisz „Puls dnia”, nie myślałaś kiedyś o połączeniu zawodu z pasją i stworzeniu własnego programu rowerowego, choćby nawet dla innej telewizji?
A.G.:
Chcę, żeby pasja pozostała pasją. Bo jeśli stanie się pracą, będę musiała szukać innej pasji. A na to czasu już zabraknie! Szczerze mówiąc w pracy interesują mnie inne sprawy. Możliwość przeprowadzenia ciekawego wywiadu, poprowadzenia programu, który dotyczy ważnych społecznie problemów, publicystyka, obserwowanie ludzi i próba dotarcia do tego, co ludzie naprawdę myślą, a nie deklarują - to naprawdę ciekawe sprawy. Rower jest odskocznią, dzięki której mogę przewietrzyć głowę.

Zawodniczka MTB Agnieszka Gulczyńska

MTBnews.pl: Kolarze górscy, jak wszyscy sportowcy, potrzebują sponsorów, ci zaś chcą być w mediach, by promować swoją markę. W Polsce nie wygląda to najlepiej. Znasz środowisko kolarskie jak i telewizję od kuchni, w czym tkwi problem, że MTB jest tak mało pokazywane na szklanym ekranie?
A.G.: Na szklanym ekranie pokazywana jest piłka, bo oglądanie jej sprzyja wygodnej bierności. Piłkarze są ulubieńcami tłumów, gwiazdorami. U nas utarło się, że kolarstwo źle się ogląda. To jest oczywiście kompletna bzdura, bo relacje z belgijskich przełajów jasno dowodzą, jak emocjonujący jest ten sport. Sądzę, że to kwestia pieniędzy. Za piłką nożną i wieloma innymi sportami drużynowymi stoją tak niewyobrażalne pieniądze, że kolarstwo przy tym jest bratem-łatą. Ale to przecież specyfika naszego kraju. Kraju, w którym nie ma dróg rowerowych, a do sklepu osiedlowego jedzie się samochodem. Poziom wiedzy kolarskiej dziennikarzy sportowych jest porażający. W jednej z największych gazet przeczytałam ostatnio, że TdF wygrał Anglik, Cadel Evans. Czy ktoś wyobraża sobie nazwanie Leo Messiego Niemcem? Nie będzie widzów telewizyjnych kolarstwa, dokąd nie będzie ludzi na żywo oglądających zawody. A w Polsce nie ma czego oglądać. Ile mamy zawodów cross-country z udziałem Majki Włoszczowskiej, Marka Konwy? A przecież przykład ostatnich Mistrzostw Europy w XC zorganizowanych na Słowacji pokazuje, że to hiperciekawa impreza.

 
 
Garneau
Alpina
Onestar - DMT

MTBnews.pl na:

Youtube - Kanał MTBnews.pl

 

Facebook - MTBnews.pl

 

Prawa autorskie zabezpieczone przez system Copyscape.

Joomla Templates by JoomlaShack