U Marka Konwy w domu można znaleźć cały park maszyn i to bardzo odchudzonych. Zawodnik grupy zawodowej Milka Trek właśnie dostał kilka nowych części, które jeszcze odchudzą jego rowery.
MTBnews.pl: Znany jesteś z zamiłowania do lekkich komponentów. Z jakich głównie firm korzystasz?
M.K.: W pewnym momencie mojej kariery, tak jak wspomniałeś, zrodziło się we mnie zamiłowanie do lekkich komponentów. Staram się dobierać je tak, żeby mi jak najbardziej pasowały. Akurat tak się składa, że w Polsce mamy kilka firm, które produkują wysokiej jakości lekkie części. Dla przykładu mogę podać: Soul-Kozak, gdzie właścicielem jest Mariusz Kozak. Produkuje się tam głównie bardzo lekkie piasty na szosę i MTB, ale nie tylko, bo są też komponenty typu: podkładki pod mostek, wsporniki kierownicy, rogi itp. Ja natomiast bardzo lubię produkty Smud-carbon.eu od Piotra Smudy, który samodzielnie robi takie części jak: sztyce, siodełka, top capy, koszyczki bidonów. Z firm zagranicznych szczególnie do gustu przypadły mi szytki A.Dugast, na których jeździ się nieporównywalnie w stosunku do zwykłych opon.
MTBnews.pl: Dostałeś ostatnio kilka drobiazgów od firmy Smud-Carbon.eu, mógłbyś je przybliżyć?
M.K.: Dotarła do mnie ostatnio prototypowa wersja siodełka, które od przyszłego roku będzie już w sprzedaży w różnych wersjach kolorystycznych. Od poprzedniego modelu różni się tym, że jest szersze oraz bardziej wyprofilowane. Co za tym idzie, przybrało delikatnie na masie, ale na pewno zyskało na komforcie jazdy. Jeśli chodzi o sztycę, to ma ona wymiary 27,2 mm x 350 mm i jest robiona pod masę użytkownika. U mnie ona będzie miała zastosowanie w rowerze 29 cali, na którym najbardziej lubię ostatnio jeździć. Koszyk na bidon, top cap to już standardowe elementy, które są w produkcji seryjnej. Pragnę jednak podkreślić, że od początku sezonu używam tego samego top capa i koszyczka i nie miałem z tym żadnych problemów. Choć po wyglądzie można odnieść wrażenie, że miałby się złamać w rękach.
MTBnews.pl: Czy nie obawiasz się, że przesadne odchudzenie roweru może spowodować, że nie dojedziesz kiedyś do mety? O mały włos tak by się stało na ostatnich mistrzostwach świata.
M.K.: W obecnej chwili poziom światowy jest tak wyrównany, że liczą się najdrobniejsze szczegóły. Zawodnicy, poza treningiem i ingerowaniem w swój organizm, zaczęli mocno odchudzać swoje rowery. Dlatego też czasami trzeba zaryzykować, żeby się stać najlepszym! Złamałem na mistrzostwach świata sztycę, ale na szczęście szybka wymiana u Huberta Grzebinogi nie przeszkodziła mi w zostaniu V-ce Mistrzem Świata.
|