 Dylemat jest ogromny, a staje przed nim teraz coraz więcej kolarzy. Zawodnicy klubu Trek Gdynia postanowili przeprowadzić własne testy, aby się przekonać, na czym jeździ się szybciej.
Wielu zawodników, zwłaszcza za granicą, decyduje się na zwiększenie rozmiaru swoich kół w rowerze MTB. Niektórzy po zmianie zarzekają się, że nigdy nie wybiorą nic innego niż 29”, inni tymczasem, po krótkim okresie fascynacji, przeprosili się ze swoimi dwudziestoma sześcioma calami. Do tej pory, po kilku przejażdżkach wiedzieliśmy jedynie, iż rowery na dużych kołach są o wiele bardziej komfortowe i stabilne, dlatego z czystym sumieniem polecaliśmy je amatorom i miłośnikom rekreacyjnej jazdy w terenie. Jednak zachowanie 29” w warunkach wyścigowych znane nam było jedynie z relacji Przemka Ebertowskiego (który twierdzi, że zdecydowanie poprawił kontrolę nad rowerem na niebezpiecznych zjazdach) oraz obserwacji innych zawodników. W środowisku pojawiały się "teorie spiskowe" mówiące o chwytach marketingowych producentów i narzucaniu sponsorowanym zawodnikom konieczności używania nowych rowerów ze względów komercyjnych.
Naszym założeniem było porównanie dwóch rowerów o różnych rozmiarach kół. Przez nas samych, w naszym gdyńskim lesie, na naszych korzeniach, kamieniach i liściach. Nie po to, żeby coś komuś sprzedać lub reklamować, ale po to, byśmy sami sobie odpowiedzieli na pytanie: skoro w przyszłym roku chcemy jeździć szybciej, to przechodzimy, czy nie?
Postanowiliśmy sprawdzić jak szybko ułożoną przez nas trasę będziemy w stanie pokonać na rowerach z różną średnicą kół, wykonując najpierw przejazd na na jednym typie roweru, następnie na drugim. Nie był to test w warunkach laboratoryjnych, nie było pomiaru mocy podczas przejazdów, występował czynnik ludzki itd. Staraliśmy się jednak zbliżyć warunki obu przejazdów, przeprowadzając pomiary dzień po dniu, na stosunkowo krótkiej pętli, aby zawodnik był zregenerowany. Masy obu rowerów: 26” Trek 8500 i 29” Trek X-Caliber, dzięki zabiegom odchudzającym lub dociążającym były równe i wyniosły 10,26 kg, przy czym masa obu zestawów kół z zaciskami, mleczkiem i oponami także była identyczna: 2910 g. Oba rowery dla zawodnika testującego były nieznane, aby wyeliminować element przyzwyczajenia i objeżdżenia.
Wykonaliśmy 2 próby: pętla XC o długości 2660 m., przewyższeniu 98 m. z bardzo stromym, miejscami nierównym i wąskim podjazdem po starcie, kilkusetmetrowym odcinkiem płaskim, momentami obfitym w korzenie, szybkim singletrackiem z kilkoma zakrętami wymagającymi silniejszego wyhamowania, trzema stromymi zjazdami - ściankami, z których jedna był ukorzeniona, mocno wypłukana i składała się z kilku „schodków”, a dwa pozostałe kończyły się pełnym wyhamowaniem i skrętem o około 90 stopni. Następnie krótka, sztywna wspinaczka. Końcówka to dłuższy i łagodniejszy podjazd zakończony kilkunastometrowym odcinkiem kopnego piachu „plażowego” i łatwa droga do mety.
Na szczęście udało się wystrzec błędów typu wypadnięcie z trasy, czy spadnięcie łańcucha i obyło się bez konieczności wykonywania powtórek, które z pewnością wpłynęły by na rozwijaną moc z powodu zmęczenia. Okazało się, że średnie tętno obu przejazdów różniło się zaledwie o 0,25%, więc można założyć, że moc generowana podczas obu przejazdów była bardzo zbliżona. „Małym” rowerem zawodnik testowy ukończył rundę z czasem 8:46, zaś „dużym” pojechał o 13 sekund szybciej. Na filmie i pulsometrze nie udało się wychwycić wyraźnej różnicy na zjazdach (być może są one u nas za krótkie, a do Karpacza niestety na razie się nie wybieramy). Trzeba jednak przyznać, że X-Caliber był znacznie bardziej pewny i stabilny. Nie było też wyraźnej różnicy na ciasnych nawrotach czy odcinku piaszczystym. Co ciekawe zaś, większą część przewagi twenty-niner wyrobił na stromych podjazdach! Jest to dość zaskakujące i weryfikuje nasze przeświadczenie, że duże koła są bardziej ociężałe. Może i są, ale tylko na zdjęciach i podczas obserwacji innych zawodników. Podczas jazdy zaś okazuje się, że rower lekko i przyjemnie wspina się pod największe stromizny wynagradzając nas świetną przyczepnością (nawet w trudnych listopadowych warunkach przy oponach raczej szybkich i delikatnych Bontrager 29-0) i uzyskiwanymi sekundami przewagi.
Niezależnie od wyniku testu na rundzie XC postanowiliśmy wykonać też pomiar czasu sprintu na dystansie 100 m. ze startu zatrzymanego. Wiadomo, że dąży się do tego, aby rower jak najlepiej się „zbierał”. Superlekkie koła, szybkie opony, niska masa całego roweru, starannie dobrana kadencja, krótkie zmiany biegów i ciach, pełen ogień! Sprinty czy krótkie ataki na podjazdach sprawiają wiele frajdy. Więc co teraz? Masa rozłożona na większym promieniu, to większa bezwładność i idące za nią gorsze przyspieszenie po wyhamowaniu lub na finiszu. Założeniem było sprawdzenie różnicy średniego czasu przejazdu i maksymalnej osiąganej prędkości. Ile wyniosła? Nic. Po 2 dniach pomiarów i 10 sprintach średni czas przejazdu ubitego gruntowego odcinka o nachyleniu 1% był taki sam i wyniósł 10,05 sekundy. Różnica prędkości maksymalnych była pomijalna. Być może laboratoryjny pomiar na rolkach, w tunelu prowadziłby do innych wniosków. Nasz zaś jest taki: przyspieszają tak samo.
Mamy więc zwycięzcę, ale czy to wygrana przez nokaut? Zdecydowanie nie. Oba rowery stworzone zostały z myślą o ostrej terenowej jeździe. Po górach, dziurach, kamieniach i korzeniach i oba świetnie sobie z tymi przeszkodami radzą! Przy odpowiednich treningach da się wygrywać wyścigi niezależnie od rozmiaru kół. Zwróćcie też uwagę na to, że w naszym teście zrównaliśmy masy obu rowerów i kompletów kół pozbawiając rower 26” jego wielkiej i głównej zalety - lekkości. Na pewno miało to wpływ no końcowy wynik. Jak duży? Nie wiemy, bo porównanie wymagałoby budowy identycznych rowerów na identycznych komponentach, ale o różnych rozmiarach kół. My założyliśmy jednak, że zaciśnięcie pasa i regularne ulepszanie umożliwi nam zbliżenie się do masy roweru 26” na około 200 g.
Dodatkowo dla pewności i własnej informacji drugi nasz zawodnik, Maciek, przejechał trasę testową X-Calibrem i swoim Trekiem 9.9 zmodyfikowanym do masy 9,2 kg. Pomimo przyzwyczajenia do swojego sprzętu i ciągle występującej różnicy masy na korzyść roweru o małych kołach, ponownie, tym razem o 10 sekund, zwyciężył 29er.
Rower na kołach 29 cali to więcej materiału i większa masa, lub ta sama masa przy większych wydatkach. Dlatego też przy planowaniu budżetu sprzętowego warto odpowiedzieć sobie na pytanie: czego bardziej oczekujesz od swojego roweru? Jeżeli ma to być to pewność, lepsza stabilność i bezpieczeństwo oraz komfort jazdy, to da nam je 29er. Jeśli nie macie takich problemów i chcecie przy tym samym budżecie mieć rower lżejszy, sztywniejszy czy lepiej wyposażony, śmiało inwestujcie w 26”. My przechodzimy na duże, a zbliżający się sezon pokaże czy słusznie
Testy przeprowadzili zawodnicy Treka Gdynia przy współpracy sklepu rowerowego drerowery.pl
|