|
Ostatni wyścig Powerade MTB Marathon w Szczawnicy był dla wielu zawodników taki, jak zapowiadał organizator: wymagający z pięknymi widokami. Swoje wrażenia przedstawia Marcin Piecuch.
Po raz pierwszy miałem okazję pojeździć po paśmie Radziejowej kilka lat temu. Wyjazd ten wspominam do dzisiaj z racji pięknych widoków oraz ścieżek i dróg znakomicie nadających się do rowerowego „ujeżdżania”. Gdy w programie imprez Grzegorza Golonki zobaczyłem Szczawnicę jako jedną z maratonowych miejscowości w tym roku, odżyły wspomnienia i nasiliła się chęć powrotu na te trasy. Bardzo cieszy fakt, że organizator szuka nowych miejsc do rozegrania swoich imprez. Dostarcza to uczestnikom dodatkowych doznań.
Przez 3 tygodnie od maratonu w Ustroniu nigdzie nie startowałem, razem z Cyklotrampem przebywałem w Chorwacji, a dokładnie na Istrie, aby realizować swój plan treningowy, rozwijając wytrzymałość i siłę. Obozy treningowe pozwalają skupić się jedynie na treningach i odpowiedniej regeneracji, co w domu nie jest możliwe. Przez tydzień przejechałem ponad 800 km, wspiąłem się na najwyższy szczyt Isrtii (Vojak 1401 m n.p.m.) startując z poziomu morza. Przez pierwsze dni musiałem zaadoptować się do bardzo wysokiej temperatury, na treningach wypijałem po 8 bidonów płynu. Takie przyzwyczajenie organizmu do upałów bardzo przyda mi się podczas wyścigu. Również maraton w Szczawnicy traktowałem jako treningowy, niemniej chciałem walczyć o jak najlepsze punkty do klasyfikacji generalnej.
Szczawnica już dzień wcześniej przywitała nas deszczową pogodą, a po całonocnych opadach zdecydowałem się wymienić koła na te z oponami z przeznaczeniem na błoto – buldogi. Deszcz ustąpił na kilka minut przed startem, ale to już niewiele zmieniało. Rozdzielenie dystansów, z którym spotykałem się już wcześniej za granicą, jest znakomitym pomysłem. Pozostaje tylko przystosować się do wcześniejszej godziny startu, o czym niestety zapomniałem, jedząc śniadanie po ósmej. Spowodowało to małe zamieszanie w moim żołądku zaraz po starcie, więc pierwszego podjazdu, mającego zwykle za zadanie ułożyć stawkę, nie pokonałem na miarę swoich możliwości i chęci. Dopiero, gdy posiłek został strawiony, wkręciłem się na obroty i zacząłem gonić czołówkę. Sukcesywnie dochodziłem kolejnych zawodników. Trasa była wyśmienita. Po długim pierwszym podjeździe następowało kilka krótszych, bardziej technicznych, na których trzeba było mocno deptać w pedały, jednocześnie umiejętnie pokonując nierówności. Również zjazdy nie dawały chwili wytchnienia. Po dotarciu pod szczyt Radziejowej czekał na nas niekończący się singiel, najpierw granią, później 10 km w dół. Wąska, kręta, błotnista ścieżka, korzenie, kamienie, uskoki – było tu wszystko, co podnosi poziom adrenaliny podczas zjeżdżania. Raz zdarzyło mi się wylecieć z trasy do rowu z rzeczką, w miejscu o którym dzień wcześniej mówił Grzegorz – wykrakał. Wysoki poziom adrenaliny nie opuszczał mnie ani na moment. Jeszcze teraz, gdy piszę tę relację, przed oczami przesuwają mi się kadry z trasy. Następnie kilkunastokilometrowym podjazdem wracaliśmy pod szczyt Radziejowej, z niego dużo nie pamiętam, może tyle, że zobaczyłem Radka Rękawka… Na szczycie byłem już przed nim, a przede mną kolejny zjazd około 700 m w pionie! Na kolejnym podjeździe widziałem Bartka Janowskiego, jednak do mety już nie było daleko i nie udało mi się go dogonić. Ostatecznie dojechałem jako 3., wygrał Czech Vena Hornych. A co jeszcze cechuje te maratony? Otóż, gdy już prawie widzisz metę, to i tak wiedz, że czeka Cię jeszcze jakiś dobijający podjazd! Super.
Marcin Piecuch - Vitesse Bergamont Bikeworld.pl
sponsorzy indywidualni: Resgraph, Greinplast, EKSA, OPGK Rzeszów S.A., TPM.
Wyniki:
Giga mężczyzn:
1. Vena Hornych Specialized 69 04:07:49.299
2. Bartosz Janowski DHL-Author 04:08:49.345
3. Marcin Piecuch Vitesse Bergamont Bikeworld.pl Team A 04:10:42.605
4. Arkadiusz Cygan Kellys Team 04:21:16.266
5. Remigiusz Ciok Vitesse Bergamont Bikeworld.pl Team A 04:25:18.651
6. Ernest Kurowski Plannja Racing Team 04:28:11.936
7. Radosław Rękawek Kross Racing Team 04:28:30.75
8. Wojciech Szczotka Vitesse Bergamont Bikeworld.pl Team B 04:28:53.07
9. Mirosław Borycki Twomark Cannondale 04:32:01.883
10. Piotr Stolarz Vitesse Bergamont Bikeworld.pl Team B 04:32:20.994
Giga kobiet:
1. Agnieszka Zych Legion Bike Team Sopharma 05:49:05.387
2. Krystyna Maciaszek Lajkoniki 06:17:37.295
3. Katarzyna Galewicz Kellys Team 06:27:35.932
Mega mężczyzn:
1. Marek Konwa Vitesse Bergamont Bikeworld.pl Team A 02:37:01.425
2. Mateusz Zoń Kross Racing Team 02:40:07.27
3. Grzegorz Tomasiak Plannja Racing Team 02:47:44.872
4. Kamil Mazurek Xerox Team 02:50:52.19
5. Pawel Urbańczyk Twomark Cannondale 02:50:52.438
6. Łukasz Pihulak Żary MTB Team 02:51:38.08
7. Jarek Miodoński Kellys Team 02:52:44.443
8. Albert Głowa Kellys Team 02:53:09.387
9. Dominik Oględziński Vitesse Bergamont Bikeworld.pl Team B 02:53:36.172
10. Dominik Jażic Gimnazjum 29 im. Charles De Gaulle’a w Poznaniu 02:57:23.816
Mega kobiet:
1. Barbara Gromaszek Xerox Team 03:36:41.591
2. Katarzyna Ebert Warszawski Klub Kolarski 03:41:23.206
3. Magdalena Witkowska Kellys Team 04:11:52.343
|