|
Podczas Mistrzostw Świata w maratonie niecodziennego wyczynu dokonał Brytyjczyk Liam Killeen. Jego niesamowita postawa być może dla niektórych będzie głupotą, dla nas stał się on wzorem postawy sportowej.
Liam Killeen należy do czołówki kolarzy górskich na świecie. Wprawdzie bardziej znany jest jako specjalista od cross country (5 na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach, kilka razy podium na Pucharze Świata, a na ostatnim Championacie w Val di Sole był 4) wystartował w Mistrzostwach Świata w maratonie. Do tych zawodów był dobrze przygotowany, na starcie czuł się dobrze. Od początku jechał w czołówce. Niestety na jednym ze zjazdów, gdzieś pomiędzy 20-50 km, Liam jadąc z dużą szybkością paskudnie się wywrócił i potrzebował interwencji lekarskiej. Został więc odwieziony do szpitala, gdzie założono mu 7 szwów i zabandażowano ramię. W międzyczasie zdążył on poinformować swoja matkę i menedżera stojących na trasie, że miał wypadek, ale zaraz wraca do wyścigu. Faktycznie zrobił jak powiedział. Poprosił osobę, która przywiozła go do szpitala, aby odstawiła go na miejsce wypadku, poczym wsiadł na rower i kontynuował rywalizację. W tym momencie miał już godzinę straty do czołówki, ale to nie miało dla niego znaczenia. Przyjechał na Mistrzostwa Świata po to, by je ukończyć. Jak sam to potem skomentował pytany do czego to właściwie było mu potrzebne: - jeśli możesz pedałować, to nie ma żadnego powodu by nie skończyć wyścigu o mistrzostwo świata! – na pytanie, co przeszło mu przez głowę zaraz po kraksie odpowiedział: - Susi (Christpher Sauser – zawodnik z jego zespołu) jechałby dalej, więc i ja pojadę!
Liam Killeen został sklasyfikowany na 85 miejscu ze 101 zawodników którzy dojechali do mety. Wielki szacunek! Dla nas jego postawa będzie wzorem do naśladowania.
|