MTBnews.pl

Start arrow Artykuły arrow Różne arrow Wyprawa do Szwecji
Wyprawa do Szwecji Email
Autor: Iwona Grzywaczewska, Małgorzata Herzog   
24.08.2008.
Spis treści
Wyprawa do Szwecji
Strona 2
Strona 3

11 dzień (niedziela, 27 lipca); dystans: 90 km
Ten dzień upłynął pod znakiem hut szkła. Rejon, który przemierzaliśmy ma nazwę Glasriket czyli Królestwo Szkła. Znajduje się tutaj 15 czynnych hut, których wyroby znane są na całym świecie. My zwiedziliśmy dwie huty – w Maleras z 1890 r. i najstarszą w Kosta z 1742 r. W pierwszej z nich mogliśmy zwiedzić galerię z cudeńkami ze szkła, które można było też zakupić. Z kolei w Kosta było ciekawe muzeum, gdzie odbywały się pokazy wydmuchiwania i obróbki szkła. Niestety później okazało się, że przegapiliśmy tu jedną z atrakcji Smalandii – Park Łosi. Zwiedziła go tylko ekipa podróżująca samochodem.
 
Za Kostą wjechaliśmy na drogę wiodącą przez teren poligonu. Dała nam się ona porządnie we znaki – początkowy szutr zmienił się w luźne, sporej wielkości kamienie, łatwe do przejechania chyba tylko dla czołgów. Dwa z nich stały nawet porzucone wzdłuż drogi. ;) Na szczęście pomimo trudnej nawierzchni opony naszych rumaków wytrzymały bez szwanku. Dojechaliśmy do Lessebo. Ponieważ przed nami był jeszcze najtrudniejszy odcinek drogi, a żar lał się z nieba, postanowiliśmy zatrzymać się na miejscowym kąpielisku i tu przeczekać trochę największy skwar. Trasa z Lessebo do Vaxjo była najbardziej uciążliwym odcinkiem podczas naszej wyprawy – ponad 30 km drogą szybkiego ruchu z licznymi podjazdami, ze śmigającymi obok samochodami i w strasznym upale. Do Vaxjo dojechaliśmy wykończeni. Tym razem nocowaliśmy na wyjątkowo dużym kempingu. Do kąpieliska mieliśmy spory kawałek drogi, ale warto było go przejść, aby ochłodzić się po całym dniu w orzeźwiającej wodzie.

12 dzień (poniedziałek, 28 lipca); dystans: 60 km
Rano znów obudziło nas słońce. I z każdą godziną robiło się coraz cieplej. Wycieczkę w tym dniu rozpoczęliśmy od zwiedzenia ruin biskupiego zamku Kronoberg. Męską część grupy bardziej zainteresował stateczek s/s Thor w pobliskiej przystani – malutki parowiec, będący najstarszym w Szwecji, opalanym drewnem wehikułem.

Przejechaliśmy przez centrum Vaxjo i dalej przez miasteczko akademickie Teleborg ruszyliśmy na południe w kierunku Jeziora Asnen. Jechaliśmy spokojnymi, bocznymi drogami, mijaliśmy nieliczne gospodarstwa i bezskutecznie wypatrywaliśmy sklepu z lodami. Zatrzymaliśmy się przy bardzo starym kościółku z XIII w. Mieliśmy szczęście - kościółek był otwarty, ponieważ był akurat w trakcie sprzątania i mogliśmy zajrzeć do jego wnętrza z pięknymi naściennymi malowidłami.
 
Wyjątkowo wcześnie dotarliśmy na kemping w Urshult. Jak się okazało, był on prowadzony przez Polkę z Poznania. Spotkaliśmy się tu z serdecznym przyjęciem i "po znajomości" dostaliśmy bardzo dobre miejsce na nocleg. Po kąpieli w jeziorze rozbiliśmy namioty. Część osób, nie zważając na nadciągającą burzę, wybrała się do pobliskiego sklepu. Na szczęście burza przeszła bokiem.

Trójmiejska Inicjatywa Rowerowa w Szwecji
Dla takiego widoku na pewno warto tu wrócić (szkierowe wybrzeże w Oskarshamn)

13 dzień (wtorek, 29 lipca); dystans: 73 km
Na ten dzień zaplanowaliśmy wycieczkę wokół jezior (Marek zorganizował sobie alternatywną trasę – postanowił odwiedzić składowisko "szrotów" nieopodal miejscowości Ryd). Po drodze zajrzeliśmy do lokalnej wędzarni – smakowicie wyglądające węgorze, łososie i sandacze postanowiliśmy zakupić w drodze powrotnej. Wjechaliśmy na punkt widokowy z panoramą na wielkie jeziora. Droga rowerowa wiodła "środkiem" jeziora przez wyspy połączone mostami, co wyglądało bardzo efektownie. W Torne przejechaliśmy mostem na drugi brzeg i zatrzymaliśmy się na popas przy niewielkim pomoście. Dalej pojechaliśmy uroczą ścieżką rowerową wzdłuż brzegu jeziora aż dotarliśmy do małego kąpieliska, gdzie z przyjemnością wskoczyliśmy do wody. Szlak rowerowy doprowadził nas do obozowiska. Wybraliśmy się do wspomnianej wcześniej wędzarni. Niestety, ku naszemu rozczarowaniu, wszystkie węgorze zostały już wykupione. Pocieszyliśmy się więc ogromnym sandaczem i sporym kawałkiem łososia. I tak we własnym zakresie urządziliśmy sobie "szwedzki stół". :)

14 dzień (środa, 30 lipca); dystans: 95 km
W tym dniu pożegnaliśmy jeziora i pojechaliśmy w kierunku wybrzeża. Początkowo planowaliśmy jechać bocznymi drogami. Ponieważ jednak okazało się, że główna droga do Ronneby jest mało ruchliwa, zdecydowaliśmy się na niej pozostać. Na trasie nie było szczególnych atrakcji. W połowie drogi przystanęliśmy na drugie śniadanie. Uprzejmy szwedzki staruszek użyczył nam schronienia przed palącym słońcem przy stoliku z parasolem w swoim ogródku. Mówił sporo, niestety wyłącznie po szwedzku, nie pozostało nam więc nic innego, jak się tylko do niego miło uśmiechać.
 
W Ronneby zaczęliśmy rozglądać się za drogą na nasz kemping, który był położony na półwyspie za miastem. Nieco klucząc dotarliśmy do celu. I tu czekała nas niespodzianka. Okazało się, że nasza samochodowa ekipa, na skutek nieporozumienia, znajduje się na zupełnie innym kempingu, blisko centrum, oddalonym od naszego o kilkanaście kilometrów! Ponieważ tamto miejsce zostało już opłacone, nie pozostało nam nic innego, jak tam pojechać. O zmroku, kontynuując tradycję wieczornych spacerów, wybrałyśmy się na zwiedzanie okolicy. Na przełomie XIX i XX w. Ronneby stało się jedną z najbardziej popularnych miejscowości uzdrowiskowych Szwecji. Odwiedziłyśmy park zdrojowy – Ronneby Brunnsparken, przeszłyśmy się wzdłuż rzeki, oglądając stylowe wille, idąc główną promenadą miasta dotarłyśmy do starego kościoła, który ze względu na późną porę był już zamknięty. Postanowiłyśmy więc odwiedzić go następnego dnia rano. Na nocleg wróciłyśmy tuż przed północą. Nasz "spacerek" wyniósł ponad 12 km. :)

Trójmiejska Inicjatywa Rowerowa w Szwecji
Zachód słońca nad jeziorem Asnen

15 dzień (czwartek, 31 lipca); dystans: 58 km
To był ostatni dzień naszej wyprawy – droga powrotna do Karlskrony. Na pożegnanie pojechaliśmy jeszcze zwiedzić rynek w Ronneby i położony na wzgórzu średniowieczny kościół. I po raz ostatni uraczyliśmy się szwedzkimi lodami. Mieliśmy problem z wyjazdem z miasta. Ścieżka rowerowa doprowadziła nas do głównej drogi, na której był zakaz jazdy na rowerze. Zapytana Szwedka wskazała objazd bocznymi drogami przez Lerakrę. W Lesterby zaczęła się ścieżka rowerowa prowadząca wzdłuż drogi szybkiego ruchu. W Nattraby zjechaliśmy z trasy, aby obejrzeć letnią rezydencję admirała Chapmana, wybitnego XVIII-wiecznego architekta okrętowego.

W Karlskronie pozostało nam jeszcze kilka godzin na ostatnie zakupy, spacer po zaułkach i zwiedzenie "zaległego" muzeum regionalnego, do którego nie zdążyliśmy zajrzeć pierwszego dnia. Mirek, za sprawą sporej wielkości polskiej flagi, którą woził przy bagażniku, przeżył tutaj ciekawe wydarzenie. Przy sklepie jego flagą zainteresowała się starsza pani, wpatrując się w nią ze wzruszeniem. Okazało się, że jest Polką, która utknęła w Szwecji dwa dni przed stanem wojennym i odebrano jej wtedy polskie obywatelstwo.

O godz. 19 stawiliśmy się na przystani promowej, a dwie godziny później płynęliśmy już w stronę Gdyni.

Podsumowanie
Rejony Szwecji, które przemierzyliśmy - Blekinge, Olandia i Smalandia, to idealne miejsca dla uprawiania turystyki rowerowej. Blekinge to przede wszystkim przepiękne wybrzeże z licznymi wyspami i skalistymi szkierami, uroczymi nadmorskimi miasteczkami, pełne zabytków, ogrodów i parków. Słoneczna Olandia to kraina wiatraków, malowniczych plaż i zielonych równin. W Smalandii spodobały się nam rozległe lasy, czyste, polodowcowe jeziora i ciekawy szlak Królestwa Szkła. Wszędzie można napotkać dobrze przygotowane i oznakowane drogi rowerowe, w znacznym stopniu asfaltowe. Dość łagodne ukształtowanie terenu pozwalało na przemierzanie długich dystansów bez specjalnego wysiłku.
 
Przebieg trasy:
Karlskrona - wyspa Senoren - Jamjo - Torhamn - Kirstianopel - Torsas - Kalmar – Wyspa Olandia - Borhgolm - zachodnim wybrzeżem do Sandvik - przejazd na drugą stronę wyspy - wschodnim wybrzeżem na północny cypel - zachodnim wybrzeżem do Byrums – Sandvik (środek wyspy) - powrót z wyspy środkiem do Kalmaru - Oskarshamn - Hogsby - Alghult - Kosta - Lessebo - Vaxjo - Urshult (południowy brzeg jeziora Asnen) – droga pomiędzy jeziorami do Torne - powrót zachodnim brzegiem jeziora do Urshult - Backaryd - Ronneby - Karlskrona

Jest tu dobrze rozbudowana sieć informacji turystycznej – bez problemu można było otrzymać lokalne mapki i foldery.

Podczas całej naszej wyprawy czuliśmy się bardzo bezpiecznie. W namiotach na kempingu mogliśmy spokojnie zostawić bez opieki cały nasz dobytek. Na ogół bez obawy pozostawialiśmy też nasze rowery przed sklepem czy muzeum. Szwedzi są przyjaźni, choć niezbyt wylewni – zapytani, chętnie pomagali nam w znalezieniu drogi, nawet zdarzało się, że służyli nam jako przewodnicy. Wiele serdeczności okazywali nam spotkani w Szwecji rodacy, którzy rozpoznawali nas z daleka dzięki wożonej przez Mirka fladze.

Bardzo sprawdził się nam pomysł z busem, który woził nasze bagaże. Ekipa samochodowa dojeżdżała zwykle jako pierwsza do wyznaczonego miejsca noclegu i stamtąd organizowała sobie rowerowe wycieczki. Gdy zatrzymywaliśmy się na dłużej na kempingu, wszyscy razem wyjeżdżaliśmy na trasę.

Wbrew powszechnej opinii o wysokich cenach w Szwecji, nie była to zbyt kosztowna wyprawa. Skorzystaliśmy z promocji, dzięki której mogliśmy znacznie taniej kupić bilety na prom (230 zł od osoby, w tym opłata za samochód). Średni koszt kempingu to 15-20 zł od osoby. Ceny żywności w sieciach typu Netto czy Lidl okazały się zbliżone do polskich. W sumie dwutygodniowy wyjazd, wliczając w to zwiedzanie muzeów, zakupy spożywcze na miejscu, prowiant zakupiony w Polsce i ubezpieczenie, kosztował nas ok. 1100 zł.

Łącznie przejechaliśmy 1058 km. Na szczęście cały komplet części zamiennych wiezionych przez Mirka busem okazał się niepotrzebny - nasze rowery spisały się na medal!

Sukces wycieczki to oczywiście również zasługa naszej super ekipy! Dziękujemy wszystkim za uśmiech na trasie, wzajemną pomoc i dzielne znoszenie trudów wyprawy.

Autorzy tekstu: Iwona Grzywaczewska, Małgorzata Herzog
Trójmiejska Inicjatywa Rowerowa



 
 
Garneau
Alpina
Onestar - DMT

MTBnews.pl na:

Youtube - Kanał MTBnews.pl

 

Facebook - MTBnews.pl

 

Prawa autorskie zabezpieczone przez system Copyscape.

Joomla Templates by JoomlaShack