Ania Szafraniec tego roku na pewno nie może zaliczyć do udanych. Nieco słabsze wyniki na początku sezonu skutkowały brakiem powołania na Igrzyska w Pekinie. Co teraz porabia nasza kadrowiczka?
MTBnews.pl: Co aktualnie porabia Ania Szafraniec?
Ania: Aktualnie odpoczywam przede wszystkim psychicznie od kolarstwa, robię różne rzeczy, na które nie mogę sobie pozwolić w sezonie. Mnóstwo czasu poświęcam teraz mojej rodzinie, za którą zawsze bardzo tęsknię podczas długich zgrupowań.
MTBnews.pl: Jak oceniasz miniony sezon w swoim wykonaniu?
Ania: Hmm... ciężkie pytanie. W zasadzie sezon zakończyłam po czerwcowych mistrzostwach świata, na których zapadła decyzja, że nie wystartuję na Igrzyskach w Pekinie. Niestety wszystkie najważniejsze imprezy odbyły się w pierwszej części sezonu, a Ci którzy mnie znają wiedzą, że zawsze moja szczytowa forma przychodzi w drugiej części, więc w tym roku niestety nie było mi dane odnieść znaczącego wyniku sportowego. Ale kolarstwo nie kończy się na tym sezonie.
MTBnews.pl: Kilkakrotnie zapowiadałaś powrót na szczyt MTB. W tym roku znów się nie udało, czego zabrakło tym razem?
Ania: I nadal ten powrót zapowiadam. Na pewno nie składam broni i gdzieś głęboko wierze, że moje dobre czasy w kolarstwie jeszcze powrócą. Czego zabrakło? Czasu, tak jak już o tym wspomniałam.
MTBnews.pl: Czy myślałaś o zmianie środowiska, aby nabrać nowej energii i motywacji do walki o medale?
Ania: Nie ulega wątpliwości, że jakiś etap się zakończył. Miałam czas żeby wszystko przemyśleć, przeanalizować i wysunąć jakieś wnioski. Energii i motywacji mi nie brakuje, kolarstwo to moja pasja i w pewnym sensie miłość.
MTBnews.pl: Przykład Margarity Fullany pokazał, że po kilku średnich sezonach można jednak wrócić na światowy top. Czy Ania Szafraniec jest świadoma swoich możliwości?
Ania: Myślę, że gdybym nie wierzyła w swoje możliwości, to już bym nie jeździła wyczynowo na rowerze. Gdzieś tam głęboko wierzę, że medale z najważniejszych imprez światowych na mnie czekają. Sport jest tylko sportem, więc należy ciężko pracować i wierzyć w sukces, a on kiedyś przyjdzie. Bywa że przychodzi szybko, a bywa też tak, że trzeba na niego długo czekać. Ja wierzę i czekam!
MTBnews.pl: Czego mogą oczekiwać Twoi kibice w nadchodzącym sezonie?
Ania: Zamierzam solidnie trenować i szykować się do najważniejszych imprez. Jakimi wynikami to zaowocuje, okaże się już za kilka miesięcy. Więc proszę trzymać mocno kciuki, a ja postaram się odpłacić za to jakimś dobrym wynikiem!
|