MTBnews.pl

Start
Przymierz się i wyceluj Email
Autor: Paweł Urbańczyk   
18.01.2009.
Paweł UrbańczykPaweł Urbańczyk – zawodnik teamu Twomark Cannondale, przedstawia swój punkt widzenia na przedsezonowe określenie celów sportowych. Ma to być czynnikiem wspierającym nas w sezonie.

Przyglądając się naszej dyscyplinie sportu, wiele niewtajemniczonych osób może zdefiniować go następująco: „Kolarstwo… kolarstwo, to przecież sport, dla prostych ludzi, sprowadzający się do mocnego naciskania w pedały”.

Bardziej wtajemniczeni powiedzą bardziej intelektualnie: „Kolarstwo… tak, niewątpliwie kolarstwo to sport, który w przejrzysty sposób pokazuje funkcjonowanie prawd z co najmniej kilku dziedzin życia. Poczynając od truizmów w stylu „kto się nie przewróci, ten się nie nauczy”, prowadzi nas przez bezwzględne prawa fizyki – przykładowo zwłaszcza bolesną trzecią zasadę dynamiki, a kończy na prawach psychologii grupy, jakich nie sposób nie znaleźć w peletonie. Temat rzeka.” 
 
A jaka jest twoja prawda związana z tym sportem? Czego ciebie kolarstwo nauczyło do tej pory? Jak w jednym zdaniu ujęłabyś największą prawdę, która objawiła się po latach treningów, wyścigów, przejażdżek? To na pewno indywidualne zadanie domowe. Każdy znajdzie swoją odpowiedź.

Jak dla mnie kolarstwo, to idealna ilustracja następującej myśli:

Nie możesz zrealizować celów, których nie widzisz”.

Komentarz:
Szczególnie wyraźnie odczułem tą prawdę jeszcze jako żółtodziób, gdy byłem na pierwszym roku studiów. Po raz pierwszy pojawił się konkretny cel – zdobycie stypendium sportowego. Warunkiem był zrobienie wyniku drużynowego na Akademickich Mistrzostwach Polski. To był prawdziwy motor napędowy do konkretnych przygotowań, jakiego nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Cel był jasny, przejrzysty, iluminował…. Jednak był krótko terminowy – dotyczył jednej imprezy. Po osiągnięciu celu w maju, nastąpił czerwiec, upragnione wakacje, jednak dalsze treningi się skończyły, pomimo że byłem w świetnej dyspozycji. Absurd? Skądże. Po prostu nie widziałem, nie przewidziałem wcześniej kolejnego celu. Dalszy trening w jednej sekundzie stracił dla mnie sens.

Image

Początek roku 2009. Rozeznanie startowe wykonane. Kalendarz imprez kolarskich pęka w szwach. Słowem, jeden z ostatnich momentów, aby odpowiedzieć sobie na pytanie – „co dokładnie chcę osiągnąć w sezonie?”. Osobiście odpowiadając sobie na to pytanie, za każdym razem czuję pewną presję. Nie zależnie, czy to był pierwszy, trzeci, piąty rok studiów, czy okres obecny, kiedy ten sport traktuję jako odskocznię od 40h w tygodniu spędzanych się za biurkiem w pracy. Za każdym razem w głowie świdruje świadomość – przecież te 200, 400, czy 600 godzin treningów w roku, to naprawdę spory kawał życia. A może warto nazwać sprawę po imieniu i powiedzieć wprost - „reszta życia” bądź „dominująca reszta życia” w okresie wiosenno/letnio/jesiennym na dany rok (bo jak inaczej można nazwać czas poza studiami/pracą zawodową). Równocześnie w głowie tłucze się myśl – „przecież dany sezon się nie powtórzy, jeśli mam podjąć się na nowo treningów, przyzwoicie jest wyznaczyć, to, co ma być uwieńczeniem czasu przeznaczonego na trening”. Myślę, że warto zdać sobie sprawę z tych kilku faktów i liczb, które są indywidualne dla każdego z nas.

ImageJeśli już to zrobisz weź pod uwagę, że…
… warto, aby wylewką pod kolejny sezon powinno być szczere odpowiedzenie sobie przed samym sobą na pytanie – co chcę osiągnąć w tym sezonie? Co dla mnie ma być uwieńczeniem zainwestowanego czasu?

Następnie…
…jeśli już wiesz i masz jasny cel przed oczami - warto go uzasadnić. Warto odpowiedzieć sobie na dodatkowe pytanie. Tym razem być szczerym to za mało. Należy być absolutnie szczerym. Nie ma jak głęboka introspekcja.

Zatem…
…jaki jest tak naprawdę główny powód, dla którego chcę to zrobić?

Do dzieła. Nie ma jak wrócić na chwilę do szkoły średniej i napisać krótką rozprawkę. Jak dla mnie to zadanie domowe, z cyklu „nie odrobisz, nie przechodzisz na następny semestr”.

Ostatnia rzecz. Życie pewnie zweryfikuje parę rzeczy, ale mimo wszystko zapisz odpowiedzi na te kilka pytań i miej je przed oczyma, tak często jak się da.

P.S. Jak mówi inna prawda kolarska – nie dopuszczaj do utraty kontaktu wzrokowego z celem pościgu.

Autorami zdjęć są: Andrzej Szamański, Marcin Piecuch

W wolnej chwili zapraszam na: www.pawelurbanczyk.ticom.pl 

Twomark

Co słychać w teamie Twomark?
W ostatni poniedziałek postanowiłem odwiedzić głównego sponsora i wypytać o kilka szczegółów związanych z sezonem. Na pierwszy ogień poszedł Mirek Borycki – główny zawodnik, a zarazem mechanik Śląskiego Centrum Rowerowego Twomark. Nastąpiło krótkie przesłuchanie w sprawie stanu katowanej przeze mnie w sezonie 2006 Turyny. Pomimo, że spód dolnej karbonowej rury, do żywego został bestialsko odarty z lakieru, nie wyśledziło żadnych pęknięć. Następnie zamieniłem kilka zdań z szefem Twomarku – Markiem Dudkiewiczem. Są plany na starty w dwóch cyklach. Na ten moment nazwa temu brzmi, jak w poprzednim roku: Twomark Cannondale. Trzeci człon nazwy klubu nadal pod znakiem zapytania. Poza tym w planach, jak co roku – walka o czołowe lokaty.

 

Prawa autorskie zabezpieczone przez system Copyscape.

Joomla Templates by JoomlaShack