|
28.01.2009. |
Reprezentant Stanów Zjednoczonych Adam Craig, który niedawno przedłużył swój kontrakt zawodowy z teamem Giant, postanowił się całkowicie wyluzować. Nie zobaczymy go na ważnych imprezach.
Adam Craig miał bardzo pracowity sezon, który zakończył dopiero 15 grudnia. Nie ulega wątpliwości, że dał z siebie wszystko, zdobywając tytuł mistrza USA w cross country. Starty w zawodach Pucharu Świata zakończył na 6. miejscu w klasyfikacji generalnej. Jedyne co mu wyraźnie nie wyszło, to start na Igrzyskach w Pekinie, gdzie zajął odległą 29. pozycję. Adama nie zobaczymy przez jakiś czas na rowerze. Na razie relaksuje się jeżdżąc na nartach. Na rower wróci z końcem lutego… „jak zrobi się fajna pogoda”.
Jego celem na ten rok stał się wypoczynek. Chce maksymalnie wykorzystać ten okres dla siebie. Postanowił nie startować w zawodach Pucharu Świata. Opuści ten cykl imprez po raz pierwszy od sześciu lat. Zobaczymy go na mniej prestiżowych wyścigach, głównie w Ameryce Północnej, bo jak sam przyznał – jakieś punkty UCI chciałby załapać. Kwalifikacje olimpijskie dla państw trwają już przecież od tego sezonu. Zawodnika teamu Giant zobaczymy na cyklu US Cup, oraz na mistrzostwach kraju, gdzie chce bronić tytułu.
Craig ma nadzieję wystartować również w wyścigu etapowym Absa Cape Epic. Jego partnerem ma być kolega z teamu Giant Carl Decker. W tym duecie zobaczymy ich również na stanowym wyścigu BC Bike Race. Craig odpuścił sobie również przełaje. Chce do nich wrócić w następnym sezonie, bo mistrzostwa USA odbędą się kilka kilometrów od jego domu. Jest to dla niego doskonały czynnik motywujący.
|