MTBnews.pl

Start arrow Artykuły arrow Wywiady arrow CCC i co dalej?
CCC i co dalej? Email
09.02.2009.
Andrzej PiątekKibice kolarstwa górskiego już wiedzą, że Maja zostaje w kraju, że ma sponsora, ale dalej nie tak na prawdę nie wiadomo co się dzieje. Naszą ciekawość starał się zaspokoić trener Andrzej Piętek.

MTBnews.pl: Czy zdobywając z Mają srebro w Pekinie przypuszczał Pan, że nagle będzie tak ciężko?
A.P.
: Po Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie byłem przekonany, że jesień będzie najspokojniejszym czasem dla mnie od wielu lat. Wydawało się, że medal olimpijski, wzrost rozpoznawalności Mai Włoszczowskiej z 32% do 87% (wg. Pentagon-research), a co za tym idzie również marki Halls, wzrost popularności kolarstwa górskiego, spowoduje przedłużenie umowy z grupą przez Cadbury Wedel. Rzeczywistość okazała się inna. To była najbardziej pracowita jesień w mojej karierze trenera-managera.

MTBnews.pl: Gdzie obciążenie psychiczne było większe, przed Igrzyskami (czy uda się zdobyć medal), czy teraz (czy uda się uratować drużynę)?
A.P.
: Igrzyska Olimpijskie to wyjątkowa impreza. Odpowiedzialność jest bardzo duża. Ale tu wszystko zależy od nas. Jeśli wszyscy ludzie ze sztabu szkoleniowego wykonają swoją pracę najlepiej jak potrafią, a zawodnik podczas wyścigu pojedzie na tyle, na ile został do zawodów przygotowany, czyli na 100%, wówczas sukces jest pewny. Natomiast poszukując sponsora nawet jeśli najlepiej przygotuję ofertę, przedstawię najlepsze rozwiązania promocyjne dla potencjalnego sponsora, wyszukam firmę i jej produkt, dla promowania którego najlepszym narzędziem wydaje się grupa kolarska MTB, to i tak nigdy nie mam pewności, że firma zdecyduje się na współpracę z nami.
Ostatnie miesiące były faktycznie stresujące i bardzo pracowite. Wizja rozpadającej się drużyny budowanej z największą starannością przez osiem lat była przerażająca. Przecież wyszukanie utalentowanych zawodników i dobranie do nich właściwych fachowców z różnych dziedzin kosztowało dużo wysiłku. To wszystko mogło się rozpaść w ciągu kilku tygodni. Teraz wszystko powoli się normuje.

Image

MTBnews.pl: Jak ważne jest grono znajomych, przyjaciół w tak trudnych chwilach?
A.P.
: Te trudne dla nas chwile pokazały jak wielu przyjaciół ma drużyna. Ich wsparcie pozwalało jeszcze bardziej wierzyć w powiedzenie, że „nadzieja umiera ostatnia”. Nie tylko ja, moi zawodnicy, ale wielu znajomych było zaangażowanych w poszukiwanie nowego inwestora. Dobrze, kiedy w takich chwilach człowiek nie jest sam. W tym miejscu należą się szczególne podziękowania dla Mai Włoszczowskiej i Ryszarda Szurkowskiego. Oni wykonali równie wielką pracę jak ja.

MTBnews.pl: Na wielu forach kibice kolarstwa górskiego, za rozpad grupy obwiniają wszystkich po kolei, z Panem i Prezesem PZKolu na czele. Czy ktokolwiek jest tu winien?
A.P.
: Najprościej jest krytykować, szczególnie anonimowo na forum internetowym, trudniej jest coś konstruktywnego zrobić. Ja do siebie nie mam żalu. Zrobiłem tyle ile potrafię, aby drużynę uratować. I ona częściowo będzie uratowana. Być może w roku przyszłym znów będzie tak liczna jak w ostatnich latach i mam nadzieję, że niebawem znów będziemy zajmować pierwsze miejsce w światowym rankingu grup zawodowych. Stworzenie optymalnych warunków przygotowań do Igrzysk Olimpijskich czy Mistrzostw Świata dla najlepszych polskich kolarzy górskich to nie tylko mój obowiązek. Ja jestem przede wszystkim trenerem kadry narodowej, czyli najzdolniejszych polskich zawodników. Moim zadaniem jest przygotowanie i zrealizowanie takiego programu szkoleniowego, który w efekcie pozwoli nam osiągnąć zakładany cel jakim jest medal olimpijski czy Mistrzostw Świata. Zabezpieczenie środków na jego realizację już nie powinno należeć do mnie. A tak jednak nie jest. Gdybym nie stwarzał sobie optymalnych warunków do realizacji programu szkoleniowego nie mógłbym osiągnąć celu. Szukanie sponsorów i pomysł na zawodową grupę kolarską to nic innego jak zabezpieczenie środków na realizację programu szkoleniowego, na utrzymanie właściwych ludzi w sztabie szkoleniowym, najlepszy sprzęt dla zawodników, pojazdy techniczne, odżywki itp. Wszystkiego, co jest niezbędne, aby osiągnąć sukces na Igrzyskach Olimpijskich. W Polskich warunkach nie jest możliwe zdobycie medalu olimpijskiego bez współpracy Ministerstwa Sportu, Polskiego Związku Kolarskiego, Polskiego Komitetu Olimpijskiego i sponsorów.

Image

MTBnews.pl: Czy wejście w sponsoring firmy CCC to happy end, czy tylko wyjście awaryjne?
A.P.
: Współpraca z firmą NG2 i Dariuszem Miłkiem daje nam spokój i komfort w przygotowaniach do Igrzysk w Londynie. Nawet gdyby Ministerstwo Sportu i PZKol nie były w stanie w pełni zabezpieczyć środków na przygotowania olimpijskie, to mamy własne i w dalszym ciągu będziemy mogli konsekwentnie realizować założony plan. Poza tym mamy „zielone światło”, jeśli chodzi o poszukiwania drugiego sponsora i ewentualne poszerzenie grupy. Dariusz Miłek to nie tylko sponsor, ale to przede wszystkim człowiek, który rozumie sport, bo sam był kolarzem. Osiąga sukcesy w biznesie, a my postaramy się, aby w kolarstwie jego sukcesy osiągnęły również poziom najwyższy.

MTBnews.pl: Czyje logo obok CCC będzie widniało na koszulce Mai Włoszczowskiej?
A.P.
: Na dzień dzisiejszy jest to logo miasta Polkowice. Gmina jest drugim sponsorem tytularnym obok CCC. Maję wspierać będą również: Quest, Scott, Shimano, Pro, Halls, Geax. Prawdopodobnie niebawem dołączą inne firmy.

MTBnews.pl: Jeśli chodzi o sponsorów tytularnych, czy dalej będą trwały poszukiwania, czy temat przygotować do Londynu (zabezpieczenie finansowe Mai) jest zamknięty?
A.P.
: W dalszym ciągu poszukuję kolejnego sponsora tytularnego. Na tą chwilę optymalne warunki ma zapewnione Maja Włoszczowska. Dobrze, aby podobne miały Ola Dawidowicz, Magda Sadłecka, Marcin Karczyński czy w przyszłości Paula Gorycka. Tworzymy warunki dla najzdolniejszych Polskich kolarzy górskich. Chcemy, aby wszyscy, którzy znajdą się w grupie w przyszłości zdobywali medale Mistrzostw Europy, Mistrzostw Świata i Igrzysk Olimpijskich. To w dalszym ciągu ma być grupa elitarna.

Image

MTBnews.pl: Nad grupą Halls czuwał cały sztab ludzi, jak to będzie wyglądało w tym przypadku. Kto jeszcze ma Pana wspierać?
A.P.: Sztab szkoleniowy pozostanie prawie w niezmienionym składzie:
- Grzegorz Dziadowiec – w dalszym ciągu będzie moim asystentem,
- Mariusz Rajzer – fizjoterapeuta,
- Hubert Grzebinoga – mechanik,
- Robert Pietruszyński – lekarz,
- Dymitr Poliszczuk – konsultant z zakresu fizjologii i treningu,
- psycholog – jedynie ta funkcja pozostaje do obsadzenia.

MTBnews.pl: Co z Pana ambitnym planem wspierania młodych talentów w Polsce? Nadal aktualne?
A.P.: Jak już wspomniałem grupa jest tworzona z myślą o najbardziej utalentowanych polskich zawodnikach. Co roku jesienią będę przeprowadzał kompleksowe badania młodych zawodników, a ci o określonych cechach gwarantujących rozwinięcie ich do poziomu mistrzowskiego będą mieli szansę znalezienia się w grupie. Bo nie tylko sztab fachowców ale również wyszukanie odpowiednio utalentowanego zawodnika daje gwarancję zdobycia medalu Igrzysk Olimpijskich. Wszystko wskazuje też na to, że od jesieni tego roku ruszy klasa MTB w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Świdnicy i być może w jednej ze szkół w Kielcach. Wraz ze Zbyszkiem Piątkiem czyniliśmy starania, aby uruchomić w Kielcach Ośrodek Szkolenia Sportowego Młodzieży. Ośrodek został zarejestrowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki od dnia 1 marca. Na początek znajdzie się w nim tylko kilku zawodników, ale w miarę upływu lat powinien się on rozrastać i być dużym wsparciem szkolenia najzdolniejszych juniorów.

MTBnews.pl: Dziękujemy za rozmowę i czekamy na dalsze optymistyczne wieści od Pana.

Image

---

 
emtebe.pl
Garneau

MTBnews.pl na:

Youtube - Kanał MTBnews.pl

 

Facebook - MTBnews.pl

 

Prawa autorskie zabezpieczone przez system Copyscape.

Joomla Templates by JoomlaShack