Marek Galiński, choć ma już za sobą cztery występy na Igrzyskach Olimpijskich, wcale nie zamierza kończyć kariery sportowej. Wręcz przeciwnie, zdaje się poważnie myśleć o Londynie w 2012 r.
MTBnews.pl: Jesteś najlepszy w Polsce od ponad 16 lat, a dla wielu ludzi jesteś także legendą MTB w naszym kraju. Jak odnosisz się do swojej kariery?
M.G.: Z szacunkiem dla rywali. Nie jestem, lecz od kilkunastu lat bywałem i bywam najlepszym kolarzem górskim w Polsce. Z pewnością ten czas ścigania na rowerze wnosi swoją cząstkę do historii kolarstwa górskiego w kraju i niektórzy być może patrzą na mnie jak na legendę, bo „przecież to tyle lat, a on wciąż jeździ”. Być może niektórym spędza to sen z powiek, że ja jeszcze jeżdżę i wygrywam (śmiech). Niejednokrotnie zastanawiałem się nad moją karierą i mówiąc szczerze tyle przez ten czas się wydarzyło, że można by napisać niezłą książkę, między innymi o raczkowaniu i pięknym rozkwicie kolarstwa górskiego XC w Polsce, a kończąc ją opisem kompletnej klapy ostatnich lat. Czy jestem spełniony? W pewnym sensie tak, bo kocham to co robię i daje mi to niesamowitą satysfakcję.
MTBnews.pl: Słyszałem opinię, że gdyby Marek Galiński miał lepsze warunki fizyczne, byłby najlepszy na świecie. Zgodziłbyś się z tą opinią?
M.G.: Ktoś, kto dobrze mnie zna nie wyraził by takiej opinii. Problem leżał raczej w braku informacji, fachowej wiedzy w latach młodości. Nie było mi dane trafić na fachowca, który poprowadził by moje treningi tak, aby osiągać najwyższe parametry wydolnościowe w odpowiednim czasie. Do tego musiałem dochodzić sam, szukając przez długie lata odpowiednich ludzi i środków treningowych, a czas uciekał.
MTBnews.pl: Atlanta 29., Sydney 21., Ateny 14., Pekin 13. – jeden z kibiców napisał na forum kolarskim, że w Londynie przydałoby się top-10. Podejmiesz walkę o kolejne Igrzyska?
M.G.: Kolejne Igrzyska są za 4 lata, więc wiele może się zdarzyć. Mam duszę wojownika więc czemu nie? Natomiast jedno jest pewne, nie będę blokował miejsca młodzieży, która będzie mnie przewyższać poziomem sportowym.
MTBnews.pl: Jakie są Twoje plany sportowe na najbliższe lata?
M.G.: W tym roku chciałbym wystartować na wyścigach XC Czesława Langa, kilku zawodach Pucharu Świata, być może na MŚ i ME. Choć start na tych dwóch ostatnich imprezach zależeć będzie od humoru trenera kadry i władz PZKol’u. Będę startował na wyścigach XC E1 w Austrii, Szwajcarii i Włoszech. Zaliczę kilka maratonów i startów na szosie w kraju. Krótko mówiąc, plan startów jest napięty.
MTBnews.pl: Na koniec zapytamy o przyszłość polskiego MTB. Czy któryś z zawodników młodego pokolenia może stać się godnym następcą i osiągnąć w tym sporcie tyle co Ty?
M.G.: To trudne pytanie. Robię bardzo dużo abyśmy takich następców mieli przynajmniej kilku, co może podnieść standard naszego podwórka. Mam nadzieję, że zrobią tyle co ja, a może i więcej. Szczerze sobie i im tego życzę. Między innymi dzięki tej inicjatywie powstała grupa JBG2, która mimo obecnej sytuacji ekonomicznej rozwija się i według mnie bardzo dobrze prosperuje. Powstała również szkoła Galiński Bike School, która pomaga w szkoleniu zawodników grupy JBG2 i osób z zewnątrz. Zdaję sobie sprawę, że tylko poprzez nasze działania trudno będzie to osiągnąć, ale w myśl powiedzenia „umiesz liczyć, licz na siebie”, musimy to właśnie robić, bo nasze władze już od kilku ładnych lat mają nas wszystkich i kolarstwo górskie „gdzieś”. Pozdrawiam zatem wszystkich sympatyków kolarstwa górskiego!
fot: Krzysztof Jakubowski
|